źródło zdjęcia: wikipwdia.org
Święto Odzyskania Niepodległości jest najważniejszym polskim świętem narodowym upamiętniającym odzyskanie niepodległości w 1918 roku, po 123 latach niewoli.
W XVIII w. silna niegdyś Rzeczpospolita zaczęła chylić się ku upadkowi, co doprowadziło do trzech rozbiorów Polski. Ostatni trzeci rozbiór Polski trwał od roku 1795 przez 123 lata, aż do roku 1918 kiedy to 11 listopada Rada Regencyjna przekazała władzę nad wojskiem Józefowi Piłsudzkiemu. Powstała II Rzeczpospolita.
Dzień 11 listopada ustanowiono świętem państwowym po raz pierwszy dopiero w 1937 roku. W latach 1939–44 podczas okupacji hitlerowskiej, oraz w okresie od 1945 do 1989 roku w czasie rządów komunistycznych, obchodzenie święta 11 listopada było zakazane. Dopiero w roku 1989 ustawą Sejmu, przywrócono obchody tego święta. Od tego czasu Święto Niepodległości jest najważniejszym świętem państwowym. Czytaj więcej…
104 samochody dostawcze z ojczystą nazwą pędzą przez Berlin
Przed około dwoma laty rodak Ernst Zimmermann napisał do redaktora „Heimatgrüβe” :”Wie Pan, że właściwie na każdym kroku widać w Berlinie samochody dostawcze z napisem „Leitersdorfer Brot ?” (sycowicki chleb) Nazwa miejscowości Sycowice była powszechnie znana i Zimmermann postarał się zbadać sprawy dotyczące mąki z okręgu krośnieńskiego. Czynił to chętnie i był osobiście zaangażowany w tę kwestię, gdyż jego ojciec i teść byli przyjaciółmi Oskara Müllera, ostatniego właściciela sycowickiego młyna. Wypytywał on wszystkich, którzy wiedzieli cokolwiek na temat dolnej doliny gryżyckiej, przeprowadził listownie wywiad z żyjącą w NRD córką Oskara Müllera i w końcu na początku maja tego roku ukoronował swoje starania wizytą u szefa firmy Augusta Wittlera ( Fabryka Chleba w Berlinie, ulica Maxa 2-5, sektor francuski). Czytaj więcej…
Jak żyli, kochali i śmiali się – i o tym jak cesarz wspomógł budowę kościoła
Wsie leżące nad rzeką Odrą w obrębie miasta Krosno były zmartwieniem redaktora „Heimatgrüβe”. Artykuły na ich temat rzadko ukazywały się w czasopiśmie. To się jednak zmieniło. Zadbał o to pan Otto Finke (lat 37), mieszkający obecnie w Berlinie na ulicy Seehof 170, który nadesłał nam poniższy przyczynek. Pan Finke uważał, iż informacje dotyczące jego osoby są zbędne. Wielu mieszkańców Będowa i Nietkowic zna przecież dom rodziny Finke i samą rodzinę. Donosi on, że po drugiej wojnie światowej zbudował kilka zakładów i produkował kamienie i materiały budowlane. Przed kilkoma laty odszedł na emeryturę. Teraz żyje ze swoją małżonką w domu jednorodzinnym z ogrodem (5000 m²), w którym rośnie wiele róż i drzew owocowych. Czytaj więcej…
Wspomnienie proboszcza i. R. Glüer’a o gminie na skraju niziny odrzańskiej
Od sycowickiego małżeństwa, które na początku tego roku świętowało swoje złote gody, proboszcz i.R. Glüer otrzymał „Crossener Heimatgrüβe”. Proboszcz działał w Sycowicach w latach 1919 – 1929, a później pożegnał się z okręgiem krośnieńskim,a po lekturze czasopisma przypomniał sobie kilka informacji. Sięgnął wówczas do pióra, lub – nowocześniej mówiąc – po maszynę do pisania i przeniósł poniższą paplaninę na papier.
Czytaj więcej…
Moje Sycowice część 10
Kiedy w ogniu krwawych walk przetoczył się ryczący armatami i katiuszami frontowy walec, niezwłocznie na ziemię krośnieńską zaczęli przybywać jako pierwsi, polscy kolejarze i pocztowcy. Równocześnie z ich pojawieniem się, zaczęto tworzyć zręby administracji państwowej, przejmując władzę z rąk radzieckich komendantów wojennych. Przejęcie Krosna przez polską administrację miało miejsce 2 maja 1945 r.
We wsiach i miastach sporo było jeszcze Niemców, którzy nie zdążyli ewakuować się przed nadejściem frontu. Większość z nich zupełnie zdezorientowana była jeszcze w szoku, nie mogąc pogodzić się z zaistniałą sytuacją i nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.
Chociaż zakończyły się regularne walki, to tu i ówdzie rozbrzmiewały pojedyncze, skrytobójcze strzały. Korzystając z okazji, zaczęli grasować zwykli bandyci i szabrownicy. Po lasach kryły się grupki rabujących i zdemoralizowanych wojną oraz gotowych na wszystko, żołnierzy niemieckich i radzieckich.
Czytaj więcej…
Moje Sycowice część 9
Z przykrością muszę wyznać, że karty tego rozdziału pozostaną puste w części dotyczącej bezpośredniej relacji byłych mieszkańców wsi. Historię tej ziemi tworzyli ludzie i tylko Ci ludzie powinni dać świadectwo prawdzie. Do dnia dzisiejszego, chociaż już coraz mniej licznie, żyją byli przedwojenni mieszkańcy Sycowic i ich dzieci. Do dnia dzisiejszego, przynajmniej raz w roku, ich kilkudziesięcioosobowa grupa przyjeżdża tutaj, udając się na ziemię swoich ojców w pielgrzymkę sentymentalną.
To w ich sercach i umysłach trwają Sycowice takie, jakie były w czasie ich lat dziecinnych. Wędrując po dzisiejszej wsi, zapewne wspominają o tym, co było w niegdysiejszych czasach. Jakie były ich marzenia i plany, co robili rodzice, w którym domu mieszkali. Gdzie chodzili do szkoły, a gdzie na spacery, randki czy potańcówki. Czym zajmowali się sąsiedzi, jakie były „ich Sycowice”?
Czytaj więcej…
Bieg rzeczki Gryżyny jest krótki, ale jej czyste wody toczące się po tym naznaczonym przez Boga skrawku Ziemi są niewątpliwie najpiękniejszemi w naszym całym Okręgu. Wody Gryżyny napędzają wielekół młyńskich; Nim jednak jej wody w końcu dotrą do łona naszej Matki Odry muszą wprowadzać w ruch największe fabryki mąki naszego Okręgu. W Sycowickim Młynie przy dworcu kolejowym Radnica, w budynku produkcyjnym dzień i noc szumi wirująca turbina wprowadzając w ruch żarna i stoły młyńskie. Zakład położony jest przy trakcie komunikacyjnym, linii kolejowej oraz niedaleko Odry i produkuje surowiec dla berlińsiego przemysłu piekarniczego, który propaguje produkcję głównie chleba razowego (lub pełnoziarnistego – tłumaczyć można i tak i tak aczkolwiek chleby są różne – przyp. Tłum.). Właściciel Sycowickiego Młyna, Oscar Muller, po wieloletnich próbach opracował taki produkt, który dokłanie nadaje się do wyrobu właśnie chleba razowego.
Czytaj więcej…
Moje Sycowice część 8
Okres ten z oczywistych powodów nie może być odtworzony zbyt dokładnie, bowiem wszelkie zachowane informacje mają tu charakter zupełnie przypadkowy. Jednak nawet najdrobniejsze z nich i pozornie mało istotne, są dla naszej wiedzy o Sycowicach niezwykle cenne.
Analizując pozornie niespójne ze sobą zdarzenia, a wręcz często strzępy informacji odległe od siebie nawet o dziesiątki lat, możemy jednak spróbować wyrobić sobie pogląd, jakie były Sycowice u zarania swoich dziejów.
Nie powinno być co do tego żadnych wątpliwości, że od roku 1435 były one w rękach niemieckich. Pierwsza wzmianka o Sycowicach pochodzi z zapisu w tzw. Dokumencie Krośnieńskim właśnie z tego okresu. Wieś wtedy już istniała i pozostaje do dzisiaj zagadką odpowiedź na pytanie, kiedy ona faktycznie powstała i kto ją powołał do życia?
Czytaj więcej…
Moje Sycowice część 7
W wyniku akcji kolonizacyjnej w XIII i XIV w. Śląsk stał się dzielnicą z dość licznymi grupami osadników niemieckich. Na przełomie XV i XVI w. zarówno wsie jak i miasta mimo mieszanej narodowości, w znacznej mierze były polskie, polskimi były także dwory Piastowiczów i większości rycerstwo.
Element polski był w połowie XV w. nadzwyczaj silny po obu stronach Odry, z oczywistą przewagą na obszarach żyźniejszych gleb. Jeszcze w XVIII w. w okolicach Zielonej Góry, Szprotawy i Żagania istniały w powiatach głogowskim i kożuchowskim polskie wsie.
W powiecie krośnieńskim natomiast istniała zdecydowana przewaga ludności łużyckiej, której granicą zasięgu na wschodzie były Kwisa i Bóbr. Także miasta na terenie środkowego Nadodrza zachowały długo polski charakter, aczkolwiek nie uniknęły poważnego napływu Niemców.
Czytaj więcej…
Moje Sycowice część 6
Zasiedlenie tych terenów w okresie wczesnofeudalnym było rzadkie. Powodem były zarówno warunki środowiskowe, jak i położenie w strefie ścierających się układów politycznych. Szczególną, prawie nie do pokonania przeszkodą dla osadnictwa były tereny bagienne, torfowe i zalewowe. Właśnie w dolinie Odry i w dolnym biegu Bobru mamy do czynienia w większości z takimi terenami.
Nadzwyczaj poważną przeszkodą we wczesnym osadnictwie było także zróżnicowanie w ukształtowaniu terenu. Od ukształtowania terenu zależą bowiem takie czynniki środowiska geograficznego jak klimat lokalny, poziom wód gruntowych, dogodność uprawy roli i poniesione przy tym nakłady.
Po opanowaniu tych obszarów przez Polan i pod wpływem ich polityki nastąpiły poważne zmiany w sieci osadniczej. Ten rozwój na terenie środkowego Nadodrza nie nastąpił jednak automatycznie po zajęciu grodów plemiennych, takich jak Lubusz czy Krosno. Zajęcie było wynikiem polityki Piastów na rubieży państwa, ich siły militarnej i ekonomicznej.
Czytaj więcej…