Spotkanie pod Berlinem

Spotkanie pod Berlinem

źródło: prawybrzegodry.com

Wspomnienia Antoniego Salwy cz. III Z Wału Pomorskiego przetransportowali nas nad Odrę w okolicę Kostrzyna, gdzie przygotowywaliśmy się do forsowania ostatniej dużej rzeki przed Berlinem. W Kostrzynie forsowanie Odry było bardzo niebezpieczne. Bałem się tej rzeki. Miałem nauczkę z Wisły w Puławach i nie pchałem się pierwszy. Z kolegą ociągaliśmy się ale za nami byli już oficerowie polityczni i trzeba było iść. Kiedy byliśmy na łódkach i tratwach na środku Odry to nadleciały niemieckie samoloty i zaczęły nas bombardować. Cudem przeżyłem. Kiedy jednak uchwyciliśmy przyczółek na niemieckiej stronie Odry nasze oddziały były dziesiątkowane przez jeden karabin maszynowy w okopie, którego nie mogliśmy uciszyć. Okrążyliśmy go i w końcu zdobyliśmy. Okazało się że strzelało z niego dwóch Niemców i Niemka. Wszyscy troje byli pijani jak bele. Chyba popili dla odwagi. Wzięliśmy ich do niewoli i gdy przewoziliśmy ich na łódce przez Odrę na nasze tyły to zaczęli się rzucać w tej łódce tak, że by ją przewrócili. Nasi żołnierze wypchnęli ich do wody i powiedzieli tam się rzucajcie. Utopili się wszyscy troje. Czytaj więcej...

Nazwisko wskazuje, że do artylerii!

Nazwisko wskazuje, że do artylerii!

źródło: prawybrzegodry.com

Wspomnienia Antoniego Salwy cz. II Kiedy w Rosji tworzyła się Armia generała Andersa to mnie zabrali do rosyjskiego wojska, gdzie w dzień pracowałem a w nocy mieliśmy ćwiczenia. Teraz z perspektywy czasu wiem, że było to specjalnie zrobione. Zabrano sporo Polaków do rosyjskiego wojska aby nas przetrzymać i nie zapisać się do Andersa. Udało im się to. Gdy brali mnie do wojska to przewodniczący komisji zapytał się jak mam na nazwisko, a ja odpowiadam że Salwa i chciałbym iść tam gdzie koledzy. A on na to nazwisko wskazuje, że do artylerii! Brata Władka nie wzięli, bo nałożyli na niego bramniożkę - to oznaczało, że nie można go wziąć z pracy, bo cała produkcja stanie. Później i tak poszedł sam do Armii Berlinga. Władek dostał się do wojsk przeciwlotniczych. Czytaj więcej...

Wywózka na Sybir

Wywózka na Sybir

źródło: prawybrzegodry.com

Wspomnienia Antoniego Salwy cz. I Przylep pod Zieloną Górą 8 lutego 2014 roku. Sobotnie przedpołudnie. Tegoroczna zima była nadzwyczaj ciepła i tak też było tego dnia. Prawie bezchmurne niebo i kilka jeśli nie kilkanaście stopni Celsjusza powyżej zera. Drzwi otwiera synowa Pana Antoniego. Siadamy przy stole nad gorącą herbatą. Pan Antoni, smukły i elegancko ubrany starszy pan, zaczyna opowiadać o swojej młodości, która mogłaby być scenariuszem niejednego filmu. Nazywam się Antoni Salwa i urodziłem się 20 września 1925 roku w kolonii Straszów w bardzo dużej wiosce Dmytrów w powiecie Radziechów w województwie tarnopolskim na terenie dzisiejszej Ukrainy. Jako dzieciom opowiadano nam, że na tej kolonii kiedyś straszyło i dlatego nazywa się Straszów. Czytaj więcej...

Życie po wojnie

Życie po wojnie

źródło zdjęcia: sxc.hu

Piotr Kuliński część 4 Z końcem maja wróciłem do Koła, gdzie dowiedziałem się, że wujek (szwagier mojej macochy) wyjechał na Zachód, właśnie do Smolna. Po paru dniach jednak wrócił do Koła, by mnie tam ze sobą zabrać. Pracowałem u niego, ale było podobnie jak u Bauera – nie płacił mi nic i tak samo jak Bauer kupił mi tylko jedną parę butów. Żeby mieć własne pieniądze to chodziłem i szukałem zakopanych przez Niemców rzeczy, których nie zdążyli zabrać. Co znalazłem to sprzedałem. Czytaj więcej...

Pracowałem dla rosyjskich żołnierzy

Pracowałem dla rosyjskich żołnierzy

źródło zdjęcia: sxc.hu

Piotr Kuliński część 3 Po kilku dniach do Smolna wkroczyli Rosjanie i Polacy. Byłem wtedy już wśród „swoich” ,chociaż ten okres był nadal bardzo niebezpieczny. Odszedłem od Bauera i zacząłem pomagać rosyjskim żołnierzom. Bauer natomiast dzięki temu, że znał język polski przyszył sobie na ubraniu biało-czerwoną szmatkę i udawał Polaka. W Smolnie był duży majątek, do którego chodził pracować. Wtedy nasze drogi się rozeszły. Wiem, że przeżył resztę wojny i wyjechał w głąb Niemiec, ale później nie miałem żadnego kontaktu z nim, ani jego dziećmi. Czytaj więcej...

Dzieci na sprzedaż

Dzieci na sprzedaż

źródło zdjęcia: sxc.hu

Piotr Kuliński część 2 Bauer w Skobielicach prowadził duże gospodarstwo, miał 3 konie, kilkanaście krów, świnie i drób. Od początku wojny był całkowicie pewny  zwycięstwa Hitlera i inwestował w swoją gospodarkę. Miedzy innymi kupił bardzo nowoczesną na tamte czasy maszynę do młócenia, która nie gniotła słomy. To był wtedy prawdziwy hit aby przed wojną mieć taką maszynę. Założył 2-hektarowy sad. Muszę się jeszcze na starość przejechać do tego sadu i spróbować chociaż jednego jabłka. Dzisiaj dziwię niezmiernie, się skąd u tego Niemca była taka pewność w zwycięstwo III Rzeszy. Czytaj więcej...

Pierwsze dni wojny – wspomnienia Piotra Kulińskiego

Piotr Kuliński

źródło zdjęcia: sxc.hu

Piotr Kuliński część 1 Dziewiątego maja 2014 roku – piątkowe popołudnie. Razem z kolegą Robertem umówiłem się na wizytę w Szklarce Radnickiej, gdzie mieliśmy porozmawiać z Panem Piotrem Kulińskim o czasach wojny. Trochę spóźnieni docieramy na miejsce. Po krótkiej rozmowie z synową, udajemy się na pobliską działkę, gdzie znajdujemy Pana Piotra. Zaproszeni, siadamy w altanie w której panuje lekki półmrok. Gospodarz zapala papierosa z którego snujący się dym stwarza specyficzną atmosferę i nadaje spotkaniu stosownego nastroju. Zaczyna opowiadać o swoim życiu. Czytaj więcej...

Wspomnienia Harrego Horlitza – mieszkańca Sycowic do roku 1945

Harry Horlitz

źródło zdjęcia: Harry Horlitz

Poczdam 16.10.2013

Panie Sołtysie wsi Sycowice w powiecie Krosno Odrzańskie /obecnie powiat zielonogórski/ oraz mieszkańcy Sycowic. Chciałbym Wam opowiedzieć o mojej rodzinie, która do końca czerwca 1945 r. mieszkała w Sycowicach. W roku 1945 miałem osiem i pół roku i dziś chciałbym zebrać moje wspomnienia w jedną całość: Moja rodzina; Horlitz, Willi- urodzony 18.06.1905 w Hirschbergu w Saksonii (Niemcy). Mój ojciec nie był żołnierzem, nie należał też do partii. Był szyperem (kapitanem niewielkiej jednostki pływającej w celach gospodarczych) i pracował na motorowcu „Wartburg”. Pływał po Odrze, Łebie i Renie. Transportował tylko artykuły spożywcze. Kiedy mój tata przepływał Odrą, dawał znak mojej mamie za pomocą syreny. Wówczas mama jechała do Będowa. Zabierała ze sobą ubranie i rzeczy dla taty. Tato przebywał w domu tylko zimą, kiedy Odra zamarzała. Od marca do października był zawsze w drodze. Czytaj więcej...

Wspomnienia Heinza Pfeiffera – mieszkańca Sycowic do roku 1945 cz.2

Mieszkańcy Sycowic do roku 1945

źródło zdjęcia: Heinz Pfeiffer

Chciałbym dopowiedzieć historię mojego życia w Sycowicach. Moja mama musiała w czerwcu 1945 r. wraz z czwórką dzieci opuścić Sycowice. Ja po 49 latach po raz pierwszy wróciłem do mojej rodzinnej miejscowości 6 sierpnia 1994 r. Był to szczególny dzień w moim życiu. W ciągu wielu lat po wojnie często wracała do mnie myśl, aby pojechać do Sycowic. Ja wówczas mieszkałem w Berlinie zachodnim, a moje rodzeństwo, Manfred i Anita w RFN. Wówczas istniało DDR i jeżeli ktoś chciał pojechać do Polski, musiał przejechać przez terytorium DDR, a było to dla mieszkańców zachodnich Niemiec kłopotliwe. Dlatego moje odwiedziny w rodzinnych stronach były tak długo odwleczone w czasie. Czytaj więcej...

Wspomnienia Helgi Gluck z domu Nawrocki – mieszkanki Sycowic do roku 1945

Helga Gluck

źródło zdjęcia: Helga Gluck

Z powodu ciężkich, alianckich nalotów na Berlin w 1943 roku, wyruszyłam z mamą do Sycowic. Mieszkałyśmy tam u mojego dziadka, rolnika Gustava Minke. Chodziłam do szkoły w Sycowicach około dwóch lat. Była to „dwupoziomowa szkoła”, lub inaczej składająca się z dwóch klas, 1-4 klasa i 5-8 klasa. Jedną z naszych nauczycielek była panna Schulz i jej siostra pani Albrecht, która była kobietą o pełnych kształtach. Nauczycielki były bardzo wymagające i surowe. Jadały obiady u Pana Menzela. Obie mieszkały w Krośnie/Odrą, dojeżdżając na rowerach codziennie do Sycowic. Zapamiętałam też dobrze okropnego nauczyciela z Berlina, który najprawdopodobniej nazywał się Detlow. Wielokrotnie mam go jeszcze przed oczami, bo spuszczał nam lanie... Dobrze zapamiętałam kolegów ze szkoły: Böhms Ilse, Hans Gisela, Witzlaus Adelheit. Czytaj więcej...

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.