
źródło zdjęcia: sxc.hu
Ten prosty tekst otrzymałem od zesłanki Sybiru, Pani Haliny Paszkowskiej z Nietkowic. Wymieniany był podczas spotkań byłych sybiraków, ale nikt nie wie kto go napisał. Zatytułowany jest „10 luty 1940 roku”, ale równie dobrze mógł się nazywać „Modlitwą Sybiraków” albo wręcz „Skowytem zesłańców”. Ile w nim bólu, beznadziejnej rozpaczy, tęsknoty za Ojczyzną i umiłowania Polski, oceńcie sami…. .
„O Polsko! Nasza ziemio ukochana, w 39-tym cała krwią zalana. Nie dość, że Polskę na pół rozerwali, jeszcze Polaków na Sybir wysłali. 10 luty będziem pamiętali! Przyszli sowieci gdyśmy jeszcze spali i nasze dzieci na sanie wsadzili, na główną stację nas poodwozili. O straszna chwilo, straszna godzino, rodząca bóle swoich zapominasz? Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: Christoph Michaelis, „Bild“
Pan Cezary opisał w 2010 roku na sycowice.net wywiad z Panem Sergiuszem o ekshumacji szczątków z radoszyńskiej żwirowni i śmierci Sylveig. Chciałbym napisać drugą część o tej ekshumacji.
Miesięcznik „Odkrywca” kupuję głównie ze względu na artykuły o fortyfikacjach, sztolniach i poszukiwaniach wykrywaczem metali. Tak samo było z marcowym numerem. W zwiastunie na stronie internetowej wyczytałem, że pojawi się artykuł o wcześniej opisanych tutaj przeze mnie bunkrach w Ołoboku. Nie czekając długo przy pierwszej okazji kupiłem miesięcznik. Oprócz artykułu o bunkrach znalazłem też artykuł o Radoszynie. Szybko go przeczytałem. Przez noc nie dawało mi to spokoju i rano zacząłem drążyć temat przed komputerem. Szybko odnalazłem w sieci wspomniany w artykule dziennik „Bild”. Szybkie tłumaczenie z niemieckiego na polski i postanowiłem się podzielić na sycowice.net nową wiadomością o zidentyfikowaniu kolejnej ofiary z radoszyńskiej żwirowni. Przytaczam tutaj fragment artykułu z „Odkrywcy” autorstwa Pana Maksymiliana Frąckowiaka, którego wykładu miałem okazję wysłuchać na tegorocznym Rajdzie Karabanowa. Czytaj więcej…
źródło zdjęcia: Paulina A. Gajna
O tym, że nauka nie musi być nudna, a każde miasto kryje w sobie tajemnice mogli się przekonać uczniowie Publicznej Szkoły w Nietkowicach. 30 listopada w ramach projektu Szybciej, dalej i w górę. Wysoka jakość oświaty w Gminie Czerwieńsk udali się oni na niezwykle ciekawą wycieczkę do Zielonej Góry. Jakże myli się ten, kto sądzi, że zna to miasto. Z pokorą przyznali to nauczyciele sprawujący opiekę nad uczestnikami wycieczki.
Organizatorem przedsięwzięcia był Przemysław Góralczyk. Dzięki jego staraniom dzieci wyruszyły m.in. bachusowym szlakiem, odbywając tym samym nietypową lekcję historii. Niniejszy artykuł poświęcony jest Zielonej Górze widzianej uczniowskimi oczyma. Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: Kuba i Jacek Uliński
To jeden z tych zimnych, deszczowych dni tej jesieni. Ciemno, szaro, dżdżyście. Wieżowce po drugiej stronie Wisły ledwo majaczą za kurtyną drobnego deszczu. Północno-zachodni wiatr idealnie wpasowuje się w nurt rzeki. Rozpędza się, nie napotykając przeszkód i bezlitośnie smaga twarze przechodniów oczekujących na przyjazd ciepłego tramwaju. Widząc ich zziębnięte, nieprzystępne twarze, odgrodzone od szarej rzeczywistości maską obojętności, zastanawiam się zawsze o czym myślą, gdzie są? Ja w takich momentach uciekam do wspomnień o chwilach miłych, do miejsc przyjaznych, pełnych słońca, zapachów i dźwięków. Do miejsc, które od zawsze były ukojeniem dla ludzkiej natury. I tym razem było podobnie. Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: Jacek Uliński
Na dwa dni przed opuszczeniem gniazda przez sycowickie bociany nawiedził mnie niezawodny Pan Jacek Uliński z którym tym razem wybraliśmy się na podglądanie młodych bocianów.
Trafiliśmy akurat na porę obiadową, bo zniecierpliwiona bociania młodzież co rusz zezowała w kierunku przestworzy, czy nie nadlatuje któreś z rodziców. Pozornie niby nic ich nie obchodziło bo kręciły się po gnieździe albo przysiadały, coraz to któreś leniwie wyciągało skrzydło jakby sprawdzając ile od wczoraj urosło, albo w lekkim podskoku trzepotało skrzydłami na chwilę zawisając nad gniazdem. Czytaj więcej…
źródło zdjęcia: Marek Abramowicz
19 sierpnia 2011 z krajobrazu Zaodrza zniknęły, na szczęście tylko na siedem miesięcy, ukochane przez nas wszystkich boćki… Życzymy Im Wysokich i Bezpiecznych Lotów, bo przed Nimi kilkumiesięczna wędrówka (patrz wędrowki Bociana). Powspominajmy te urocze ptaki na załączonych fotkach, wykonanych w większości w przeddzień Odlotu… Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: sxc.hu
Odra – jeszcze trzydzieści lat temu normalny szlak żeglowny, po którym pływały barki od Gliwic do Szczecina, a także na zachód Europy – dzisiaj jest zaniedbaną
rzeką, na której od dawna nie prowadzi się żadnych prawie prac hydrotechnicznych. Prawie, bo te, które mają miejsce np. w ramach programu Odra 2006, są głównie „łataniem dziur” i naprawianiem szkód po powodzi z roku 1997.
Gigantyczny wkład pracy i środków, jaki od 1800 roku do wybuchu I wojny światowej poniosły Prusy na regulację Odry i przekształcenie jej w nowoczesny szlak żeglugowy (z uwzględnieniem zabezpieczeń przeciwpowodziowych) został za naszej bytności nad Odrą zmarnowany. Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: MMM
Od tajemniczego nieznajomego otrzymałem e-maila z bardzo realistycznym zdjęciem, oraz tekstem którego treść przytoczę poniżej. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że nieznajomy ten w swoim piśmie udziela mi swoistego „upomnienia”, a nawet „skazuje” na karę dybów, za dość ewidentne zaniedbania i co gorsza ma rację…
Aby zrozumieć o co tu chodzi, przytoczę treść rzeczonego pisma, a oto one: „Sołtys Sycowic powinien być ukarany karą dybów pod groźbą ścięcia głowy toporem za brak działań na rzecz rewitalizacji Sycowic /Leitersdorf/ jako wsi turystyczno-wypoczynkowej. Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: Cezary Woch
Proponuję potraktowanie tematu na wesoło, no bo jak inaczej to ująć…?. Wśród szarzyzny codziennego dnia, dzisiejsza poczta e-mailowa którą wysłał /lub wysłała…/ mi „greis 2000” wprawiła mnie w szampański humor.
Już , już miałem kliknąć do spamu „fotki dla poprawienia humoru”, kiedy coś mnie tknęło i wywołałem na monitor laptopa jedną z nich. I kogóż widzę? Śmieje się do mnie jakaś znajoma gęba, a ja oczom nie wierzę, że to właśnie ja… Klikam dalej, a tu coraz to nowe zaskakujące kompozycje…
Nie ukrywam i to zapewne przez sentyment do munduru, że najbardziej spodobał mi się ten fotomontaż z Placu Defilad i nawet nie przypuszczałem, że posądzany jestem, aż o takie aspiracje… . W tajemnicy powiem, że umieściłem go sobie na pulpicie… Czytaj więcej…

źródło zdjęcia: Cezary Woch
Kiedy dwa i pół roku temu postanowiłem do sycowickiego kościoła sprowadzić organy i zaprosić do współpracy jakiegoś organistę, sprawa okazała się być dość skomplikowana. Same organy są cennym instrumentem i zdobycie ich bez odpowiedniej gotówki graniczy nieomal z cudem, ale że cuda się zdarzają, ten piękny instrument stanął wkrótce na kościelnym chórze…
Sprawą znacznie trudniejszą okazało się „zdobycie” organisty… W bardzo wielu kościołach w Polsce niestety brak jest tych „kościelnych” muzyków, co staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym.
O ile w miastach księżą radzą sobie nawiązując kontakty z jakimiś osobami które doraźnie „świadczą usługi” w kościele, o tyle w środowisku wiejskim z oczywistych powodów problem staje się prawie nie do rozwiązania. Czytaj więcej…