Porozmawiajmy o starości…

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Porozmawiajmy o starości…

źródło zdjęcia: Internet

Czym ona jest? Czy pogodną i uśmiechniętą jesienią życia w której wszystko zdarzyć się może, czy też lękliwym oczekiwaniem na śmierć w społeczeństwie kultywującym młodość, dobrobyt i siłę? Oto są pytania przed którymi stanie każdy z nas, a kiedy to nastąpi jest jedynie kwestią czasu… . Temat niezwykle delikatny i trudny, ale przecież starość i w konsekwencji śmierć, jest nieuniknioną częścią kończącego się każdego życia. Powinniśmy mieć jednak świadomość, że jaka ta starość będzie, w dużej mierze zależy także od nas samych. Starość przynosi wiele problemów, wynikających głównie z procesów zachodzących w organizmie człowieka, który już nie pracuje zawodowo i niekoniecznie znajduje się w centrum zainteresowania rodziny. Granice starości są bardzo płynne, a przebiegający etapami sam proces starzenia się uzależniony jest w dużej mierze od dotychczasowego sposobu i warunków życia. Inaczej przebiega u mężczyzn, a inaczej u kobiet, inaczej na wsi, a inaczej w mieście. Niebagatelne znaczenie mają również wykształcenie i dotychczasowe zainteresowania pozazawodowe. Rozwój medycyny, wzrost stopy życiowej, postępujące zmiany społeczne i ekonomiczne, zdecydowanie przyczyniają się do znacznego wydłużenia ludzkiego życia i szybkiego wzrostu ilości osób w podeszłym wieku /głównie kobiet/, w przeciwieństwie do liczby osób nowo narodzonych. Zjawisko to obserwujemy przede wszystkim w krajach o wysokim stopniu rozwoju cywilizacyjnego. We wczesnym etapie starości następują widoczne zmiany w wyglądzie zewnętrznym, chociażby takie jak siwe włosy i zmarszczki, z czasem zaczynają się problemy z funkcjonowaniem zmysłów najczęściej takich jak wzroku i słuchu. Z czasem pojawiają się kolejne kłopoty zdrowotne które często prowadzą do bardzo uciążliwej niepełnosprawności. Do problemów zdrowotnych często dochodzą złe warunki finansowe osób starszych które ograniczają możliwość ich leczenia, regularnego odżywianie się czy zakupu leków. Na dodatek w obliczu bardzo niskich rent i emerytur, ludzi w podeszłym wieku często nie stać na prywatną opiekę lekarską. Nie są to jednak jedyne zagrożenia z którymi muszą borykać się osoby starsze. Boją się one nie tylko chorób i niepełnosprawności, ale także osamotnienia i nietolerancji. Po zakończeniu życia zawodowego bardzo często tracą one autorytet w swoim środowisku, a nagły nadmiar wolnego czasu może okazać się dla nich bardzo trudny do zagospodarowania. Skutkuje to na ogół ograniczeniem ich aktywności i zamykaniem się w sobie, co z kolei prowadzi do izolacji społecznej. Właśnie jednym z największych problemów ludzi starszych jest izolacja i samotność. Często człowiek starszy znajduje się w niekorzystnej sytuacji nawet we własnej rodzinie, ponieważ w toku licznych i szybkich przemian przeobrażeniu uległ także jej model. Zniknęły dwu czy trzypokoleniowe rodziny w których osoby starsze mogły liczyć na opiekę i zainteresowanie, a przecież w tych wielopokoleniowych rodzinach na zasadzie wzajemności mogły być one również bardzo użyteczne i przydatne. Rodzina, która w sferze emocjonalnej wypełniała całe dotychczasowe życie usamodzielniła się, a często też do wieczności odszedł życiowy partner. W konsekwencji starszy człowiek stał się nikomu nie potrzebny… . Oto skala problemu na którego rozwiązanie trudno znaleźć skuteczną receptę… Dotychczas nie liczono się z potrzebami wyższego rzędu ludzi starszych, uważano, że zapewnienie im podstawowych warunków materialnych i standardowej opieki medycznej w zupełności wystarcza. Tymczasem starsi mają również takie potrzeby, niekiedy jeszcze bardziej rozwinięte niż ludzie młodsi. Nasilający się proces demograficznego starzenia ludności który będzie się systematyczne pogłębiał, stawia przed administracją państwową i samorządową nowe zadania związane ze sformułowaniem celów takiej polityki, która będzie sprzyjała zaspokojeniu specyficznych potrzeb ludzi starszych. Ponadto każdy z nas powinien pamiętać o tym, że osoby starsze to przecież nasi rodzice i dziadkowie którzy z poświęceniem troszczyli się o nas i kształtowali nasze charaktery, będąc dla nas wzorem i wsparciem. Dlatego teraz mamy okazję aby im się odwdzięczyć i w pewnym sensie spłacić zaciągnięty dług. Nie jest to nic nowego, ponieważ w rozwiniętych cywilizacyjnie państwach Zachodu znane są od dawna instytucje dziennych domów opieki, w których seniorzy znajdują opiekę medyczną, poczucie bezpieczeństwa i ofertę spędzenia wolnego czasu. O ile zadaniem państwa jest przede wszystkim stworzenie odpowiednich ram prawnych dla realizacji polityki społecznej wobec ludzi starych, to najwłaściwszym poziomem do realizacji tej polityki jest poziom lokalny przez co należy rozumieć gminy i powiaty. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w ramach programu Senior-Wigor na lata 2015-2020 przygotowało wytyczne do bogatego programu szeregu zajęć i warsztatów będących połączeniem uniwersytetu trzeciego wieku, klubu seniora, biblioteki i gabinetu rehabilitacyjnego. Program ten dotyczy osób nieaktywnych zawodowo w przedziale wiekowym 60+. Teoretycznie rzecz ujmując obejmuje on warsztaty aktywności ruchowej, zajęcia sportowo rekreacyjne, warsztaty terapii zajęciowej, zajęcia aktywizujące społecznie w tym wolontariat, zajęcia kulturalno oświatowe, trening kulinarny i samoobsługi. Czy program ten spełnił pokładane w nim oczekiwania? Otóż NIE! Dlaczego? Dlatego, że tworzenie gminnych domów seniora co prawda jest zadaniem własnym gminy, ale zadaniem nieobowiązkowym! Przełożyło się to na to, że zaledwie 10 procent gmin zdecydowało się na uruchomienie dziennych domów pomocy dla seniorów, a tylko 5 procent skorzystało z rządowego programu Senior-Wigor. Gminy zasłaniają się tym, że nie mają na to wystarczających środków finansowych, a NIK zauważa, że w sposób niewystarczający zorientowane są w potrzebach osób starszych, a ponadto działają w sposób doraźny, bez długofalowej strategii wobec seniorów i bez jakichkolwiek prognoz…. . Duże ośrodki miejskie usiłowały zapewnić świadczenia opiekuńcze, porady lekarskie, pielęgniarskie i zajęcia rehabilitacyjne oraz edukacyjno-kulturalne. Mniej zasobne gminy zapewniły pomieszczenia, w których seniorzy mogli się spotykać, a działalność personelu koncentrowała się na przeciwdziałaniu marginalizacji i wykluczeniu społecznemu. Starano się też zapewnić gorący posiłek, oraz pomoc w rozwiązywaniu problemów codziennych i załatwianiu spraw urzędowych. NIK podkreśla jednak, że dostępność tych form pomocy była bardzo ograniczona i pozostawała na bardzo niskim, często bezsensownym oraz nie adekwatnym do potrzeb poziomie. Świadczy chociażby o tym ustalany program dziennego pobytu w niektórych domach seniora, który jako sztandarową formę działalności zawierał między innymi: wyjścia do teatru, uczestniczenie w koncertach, zajęcia w pracowni komputerowej czy maszerowanie z kijkami, a także arteterapię, muzykoterapię, choreoterapię…. . Nie ujmując nic przedstawionym wyżej formom organizowania czasu seniorom, należy zadać pytanie czy formy te są najwłaściwsze? Brakuje tutaj między innymi pewnej, ale niezwykle istotnej formy dowartościowania osób starszych chociażby poprzez popularyzowanie idei przedstawicielstwa seniorów przy organach samorządu terytorialnego poprzez powoływanie rad seniorów. Rady te powinny reprezentować interesy i potrzeby starszych mieszkańców i brać udział w konsultacjach dotyczących nie tylko strategicznych, ale i bieżących planów rozwoju gminy. Swoistym „wymuszaniem” aktywności seniorów byłyby również rozmaite formy wolontariatu. W mojej ocenie kluczem do sukcesu jest realne rozpoznanie potrzeb osób starszych w środowisku które nas otacza i oszacowanie potencjału ekonomicznego samorządu który niestety pełni tutaj rolę decydującą. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że podjęty przeze mnie temat jest zaledwie „dotknięciem problemu” który ma na celu oszacowanie naszych możliwości jako gminy, do utworzenia takiego ośrodka. Rysuje się tu jednak pewien problem, ponieważ z powodów logistycznych z Dziennego Domu Seniora w Czerwieńsku nie mogliby korzystać mieszkańcy Zaodrza. Co prawda istnieje w Nietkowicach obiekt po byłym Ośrodku Zdrowia, jednak zachodziłaby konieczność jego adaptacji jak również zatrudnienia dodatkowego personelu, a to jest już powielanie środków finansowych... . W zakresie rozpoznania potrzeb ludzi starszych nieocenionych informacji może udzielić MGOK który organizując różnego rodzaju warsztaty musi posiadać niezłe rozeznanie co do „inklinacji artystycznych” i zainteresowań osób starszych. Preferowane przez nie zainteresowania powinny być kontynuowane w programie Dziennego Domu Seniora. Ludzie z pasją, z rozmaitymi zainteresowaniami powinni odgrywać tam dominująca rolę, a swoimi pozytywnymi pasjami „zarażać” pozostałych pensjonariuszy. Również OPS posiada bardzo dobre rozeznanie w terenie co do sytuacji w której funkcjonują osoby starsze, a także rozeznanie co do kierunku ich oczekiwań. Byłoby bardzo dobrze aby kierownictwo tych ośrodków zajęło w tej sprawie stanowisko na łamach miesięcznika „U Nas”. Byłoby mi bardzo miło gdyby również zechciała wypowiedzieć się Pani Krystyna Nowakowska której każdą opinię bardzo sobie cenię. Zapraszam także wszystkie inne osoby które chciałyby podzielić się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami. Opinie te byłyby bardzo dobrym materiałem dla Rady Miejskiej przy ustalaniu budżetu na rok 2019- ty.

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “Porozmawiajmy o starości…”

  1. sergiusz

    SKŁÓCONY ŚWIAT
    W pogodne noce wszechświat migoce.
    Rządzą nim tajemnicze moce.
    A ziemia się kręci. Kwitną kwiaty.
    Potomni sięgają po Przodków tematy.
    Anioł z szatanem wiecznie skłóceni,
    By naród ciągle cierpiał na ziemi.
    Jedni stawiają pomniki chwały.
    Drudzy tą chwałę w ziemię wdeptały.
    Natura nie lubi świata polityki.
    A człowiek nie rozwiąże tej „matematyki”.
    Wszechświat ogromny w bezkresnej przestrzeni.
    A ludziom wciąż ciasno jest żyć na tej ziemi.
    Serdecznie pozdrawiam Sergiusz

  2. sergiusz

    CZŁOWIECZY KLEJNOT
    Żaden skarb nie zastąpi Miłości w rodzinie.
    Bez Niej sens życia ginie.
    Nienawiść nikomu nie sprzyja
    Z nią życie jak koszmarny sen przemija.
    Klejnot Miłości dostrzega ten, kto Ją ceni
    Nie zdążymy urokiem szczęścia się nacieszyć
    I żegnamy Ją na zawsze, najczęściej
    W „Złotej Jesieni”.
    A „Ona” w żalu i na pożegnanie chce się zarumienić.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.