Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Klimat, a cywilizacje… . cz.2

źródło zdjęcia: darmowe obrazy

Przodkowie wszystkich ludzi na świecie pochodzili z Afryki Subsaharyjskiej która często zwana jest Czarną Afryką. Obejmuje ona obszary na południe od Sahary które zamieszkałe są w większości przez ludność czarnoskórą. Obecnie jest to jeden z najsłabiej rozwiniętych gospodarczo i najbiedniejszych regionów świata. Wielu mieszkańców utrzymywała się tam i utrzymuje z tradycyjnego rolnictwa i pasterstwa, ale długie okresy suszy często uniemożliwiały im zaspokajanie najbardziej podstawowych potrzeb żywieniowych. Czarnej Afryce przeciwstawia się często tzw. Białą Afrykę obejmującą obszary Afryki północnej które zamieszkałe są przez białe ludy arabsko-berberyjskie. Zatem nie bez przyczyny nauka za kolebkę cywilizacji ludzkiej uznaje Sumer, leżący na południu dzisiejszego Iraku, gdzie zręby osadnictwa tworzyła tam tajemnicza kultura Ubajd, którą w połowie V tysiąclecia p.n.e. najechali jeszcze bardziej tajemniczy Sumerowie. Lud, o którego pochodzenie do dziś toczą się spory, rozpoczął prawdziwy boom cywilizacyjny, rozwijając m.in. zaawansowaną matematykę i astronomię. Sami Sumerowie, zajmujący się głównie hodowlą i rolnictwem twierdzili, że wiedzę przekazali im "bogowie". I tu kłania się teoria, według której w przeszłości Ziemię odwiedzili przybysze z Kosmosu. Można w to wierzyć lub nie, ale istnieje dostateczna ilość dowodów wskazujących na taką postać rzeczy… . Wiele przykładów możemy znaleźć również w Starym Testamencie /zachęcam do jego czytania…/, chociażby w Księdze Ezechiela opisany słowami prostego pasterza strat statku kosmicznego… Nasi przodkowie podobnie jak i my dzisiaj, byli poddani wpływom zmian klimatycznych, a to z kolei miało i ma doniosły wpływ na ich i nasze życie. Czas w którym po raz pierwszy opuścili Afrykę, zbiegł się z bardzo wyraźnym ociepleniem klimatu, co umożliwiło znaczny wzrost szaty roślinnej, a co za tym idzie zapewnienie potrzeb żywieniowych zarówno hodowanych zwierząt jak i ludzi. Skoro żywność można było zdobyć wszędzie, możliwe stało się przemieszczenie na inne tereny. W niektórych miejscach, lodowce blokowały migrację, ale po zmianach klimatu, gdy wiele z nich zaczęło się topić, pojawiły się przejścia, swego rodzaje pomosty lądowe. Między innymi dzisiaj wiemy, że trasa taka powstała tam, gdzie dzisiaj obecne jest Morze Beringa – łączyła ona Syberię z Ameryką Północną. Klimat pozwalał na wprost nieprawdopodobny rozwój działalności ludzkiej w każdej dziedzinie, ale również potrafił zabrać wszystko, powodując głód, choroby, wojny i w konsekwencji upadek kultur i cywilizacji. Gdybyśmy z lotu ptaka popatrzyli na starożytny i dzisiejszy Egipt zauważylibyśmy, że jest to kraj typowo pustynny za wyjątkiem niezwykle urodzajnej delty Nilu obejmującej 4% obszaru i koncentrującej 98% ludności kraju. To właśnie delta Nilu była kolebką rozwoju jednego z największych imperiów świata. Ponad 4 tys. lat temu Egipt nawiedziły jednak gwałtowne zmiany klimatu. Opady deszczu stały się intensywne i nieprzewidywalne. Okresowe rzeki potrafiły wezbrać, gwałtownie zalewając duże tereny i powodując śmierć wielu ludzi. Egipcjanie starali się chronić przed zagrożeniami budując m. in. tamy, ale większość tych obiektów była zbyt słaba by powstrzymać siły przyrody. Około 200 – 300 lat później klimat zaczął się osuszać. Jeziora powoli wracały do swoich brzegów, a Egipt zaczął przypominać sawannę. Wiele malowideł skalnych z tamtego okresu zachowanych w grobowcach przedstawia wielkie, porośnięte trawą i drzewami sawanny, po których wędrują lwy i żyrafy. Jednak wraz z osuszaniem klimatu sawanna wracała na swoje pierwotne tereny. Dla Egipcjan musiał być to ciężki czas, ponieważ wraz z sawanną odchodziły zwierzęta, na które mogli polować. Zapanował głód któremu towarzyszyły rozmaite choroby i epidemie. Czyż sytuacja ta nie kojarzy się nam z „plagami egipskimi”? Być może Egipcjanie zdołaliby przystosować się do życia w nowym środowisku, ale nastąpiły kolejne zmiany klimatu. Egipt znów nawiedziły ulewy, co miało duży wpływ na ówczesne budownictwo. Większość budowli starożytnego Egiptu, w tym budynki urzędowe, a nawet sam pałac królewski, zbudowane były z cegły, która na skutek przeciągających się opadów po prostu zmieniała się w błoto. Kamień był budulcem przeznaczonym jedynie do wznoszenia obiektów sakralnych takich jak świątynie i grobowce. Destrukcji ulegały nie tylko budynki mieszkalne, ale co gorsza magazyny z żywnością i urzędy. Zniszczenie spichlerzy i utrudniony dostęp do pól uprawnych w okresach pomiędzy normalnymi wylewami Nilu musiał doprowadzić do kolejnej klęski głodu. Państwo było nękane przez kolejne klęski nieurodzaju oraz głodu, które pustoszyły kraj dopóty, dopóki ludzie znów nie przystosowali się do panujących warunków. W miarę upływu czasu, warunki uległy poprawie, ale Egipt już nigdy nie podniósł się z kolan. To samo można powiedzieć o starożytnej Grecji, która utraciła swoje znaczenie w związku z 300-letnią suszą, która trwała od 1200 do 850 roku p.n.e. W roku 250 zaczęły się także susze w całym Imperium Rzymskim które sprawiły, że Cesarstwo zostało poważnie osłabione. Sytuację tą bezwzględnie wykorzystał Czyngis-chan który ruszył na podój ówczesnego świata budując na terenach dalekiej Europy i Azji swoje własne imperium. W końcu XI wieku intensywne susze zdewastowały Mongolię, ale w okresie panowania Czyngis-chana w latach 1211-1225, niezwykle obfite opady deszczu i sprzyjający klimat spowodowały, że mongolskie stepy stały się krainą obfitującą w doskonałe pastwiska. Umożliwiło to z kolei wyhodowanie mongolskim wojownikom tysięcy niezwykle odpornych na wojenne trudy koni. Żyzne ziemie Mongolii stymulowały jej szybki rozwój, ale także Chiny w tym samym okresie doznały niezwykłego rozkwitu. Klimat odegrał również niebagatelną rolę w podboju Ameryki, ponieważ hiszpańscy konkwistadorzy zastali potężne niegdyś imperium wyczerpane ponad 300 letnimi suszami, a dzielnych niegdyś wojowników niezdolnych do walki i stawiania zbrojnego oporu. Nieco później Aztekowie także przeżyli swój upadek ze względu na ogromną suszę, która dotknęła ich w XVI wieku. Gdy zostali podbici w 1519 roku, na terenach współczesnego Meksyku mieszkało 25 milionów ludzi. Sto lat później pozostało już ich tylko 1,2 miliona. Warto zwrócić uwagę na to, że chińska dynastia Tang (618 - 907 r n.e.) oraz wielka cywilizacja Majów okresu klasycznego (ok. 250 - 900 r. n.e.) przechodziły stadia rozwoju i upadku w tym samym rytmie. Każda z nich pod koniec swojego istnienia doświadczyła trzech głębokich kryzysów politycznych i gospodarczych: ok. 810, 860 i 910 roku n.e. Majowie pozostawili po sobie niesamowite budowle znajdujące się na terenie dzisiejszego Meksyku, Gwatemali i Belize. Mieli wiedzę matematyczną i astronomiczną, rozwinęli własne pismo system liczbowy i kalendarz. Potrafili wyznaczać cykle ciał niebieskich, przewidzieli, kiedy rzekomo będzie koniec świata (21 grudnia 2012 roku). W Chinach wybuchały bunty chłopskie, a niezadowolona arystokracja próbowała obalić panującą dynastię. W Ameryce Środkowej Majowie przewracali stele sławiące ich królów i opuszczali swe najwspanialsze miasta, które wkrótce pochłonęła dżungla. Za tymi dramatycznymi wydarzeniami stały susze, które spowodowały upadek podstawy ówczesnej chińskiej i środkowoamerykańskiej gospodarki którą było rolnictwo. Jednym z czynników kształtujących tamtejszy klimat i powodujących katastrofalne w skutkach susze po obu stronach oceanu, były wiejące z różną siłą wiatry monsunowe. Biblijna opowieść o niszczycielskim potopie to tylko jedno z wielu świadectw tego, jak natura zmieniała dzieje ludzkości. Powodzie, burze, susze i pożary, będące konsekwencją wahań klimatu bywały w przeszłości powodem masowej migracji ludzi, co doprowadziło do upadku niejednej cywilizacji. Jedna z hipotez tłumaczy, że Biblijny Potop był serią katastrofalnych powodzi, która ok. 8 tys. lat temu spadła na ludzi, mieszkających w żyznej dolinie między Eufratem a Tygrysem. Ale nawet mniejsze, tylko powtarzające się przez kilka lat powodzie lub susze utrudniające uprawy, zmuszały w przeszłości wielu ludzi do migracji, co skutkowało zatrzymaniem rozwoju całych kultur. To tylko nieliczne przykłady cywilizacji i kultur o których za przyczyną zmian klimatu zaginął bezpowrotnie ślad, być może wiele z nich czeka jeszcze na swoje odkrycie, ale musimy uzbroić się w cierpliwość. Chciałbym jednak wymieć tu jeszcze mało znaną kulturę ludu zamieszkującego dolinę Indusu, terenu położonego na obszarze dzisiejszych północno-zachodnich Indii, Afganistanu i Pakistanu. Cywilizacja Indusu nie tylko była bardzo rozwinięta, ale również zajmowała tereny dwa razy większe niż Egipt i Mezopotamia razem wzięte. Ponad 5000 lat temu cywilizacja doliny Indusu, zwana też kulturą harappańską, swój rozkwit przeżywała między 3300 a 1300 rokiem p.n.e. Szacuje się, że mogła liczyć nawet 5 mln ludzi, czyli niemal 10% populacji ówczesnego świata. Doskonale zorganizowane miasta podzielone prostopadłymi ulicami, zaawansowany system kanalizacyjny z toaletami w domach mieszkańców (!), własne pismo. W dolinie Indusu żyła jedna z niewątpliwie najciekawszych starożytnych cywilizacji, którą niestety wciąż słabo znamy. Przyczyną upadku tej cywilizacji były najprawdopodobniej zmiany klimatyczne gdzie wyjątkowo uciążliwe deszcze monsunowe powodowały gigantyczne powodzie po których następowała susza. Zaczęło brakować żywności w wyniku czego ludność opuszczała miasta tworząc małe osady rolnicze. Jeśli dzisiaj popatrzymy na te tereny, na to jak wyglądają tamtejsze miasta, jak żyją w nich ludzie, co jest głównym „produktem” rolniczych upraw, to widzimy stan wielkiego upadku którego przyczyną były zmiany klimatyczne. Na zakończenie chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię która wielu spędza sen z powiek i budzi uzasadnione obawy. Chodzi mi mianowicie o „migracje i wojny klimatyczne”. ´Myślicie, że migracja jest dziś wyzwaniem dla Europy z powodu ekstremizmu? Poczekajcie, aż zobaczycie, co stanie się, gdy zabraknie wody i żywności, a jedno plemię będzie walczyć z drugim o zwykłe przetrwanie - ostrzegał niedawno sekretarz stanu USA John Kerry’. Naukowcy przewidują, że globalne ocieplenie generujące zmiany klimatu nie tylko sprawi, że Afryka i Bliski Wschód staną się miejscami nieznośnymi do życia, ale również zwiększy się ryzyko konfliktów zbrojnych o kurczące się zasoby. Gwałtowna zmiana klimatu potęguje ekstremalne zjawiska pogodowe, takie jak susze i powodzie, oraz przyspiesza procesy pustynnienia i erozji żyznych gleb. Efekt tego jest taki, że biedne kraje Trzeciego Świata już dziś odczuwają niedostatek wody pitnej i żywności, a zapowiada się, że będzie jeszcze gorzej. W niedalekiej przyszłości świat czekają brutalne konflikty o podstawowe zasoby, wojny domowe w najbiedniejszych zakątkach globu i gigantyczne migracje uchodźców, szturmujących granice państw zamożnej Północy… . Przykładem tego jest sytuacja w Darfurze w Sudanie, gdzie spadek opadów o prawie jedną trzecią w ostatnich czterech dekadach spowodował pustynnienie pól uprawnych i pastwisk oraz wysychanie źródeł wody. To przyczyniło się do wzrostu napięć pomiędzy zamieszkującą północ kraju ludnością arabską, a czarnymi plemionami z południa, co w konsekwencji doprowadziło do wybuchu wojny domowej. Ocenia się, że z powodu rosnących temperatur ryzyko konfliktów zbrojnych w Afryce Subsaharyjskiej wzrosło już teraz o 11 procent, a będzie jeszcze gorzej. Konsekwencją tego jest sytuacja którą codziennie widzimy w środkach masowego przekazu, jak wypełnione po brzegi pontony z narażającą własne życie czarnoskórą ludnością Afryki Subsaharyjskiej płyną w nieznane, szturmując „granice państw zamożnej Północy”. Oto skala problemu który wywołany został przez zmiany klimatu i z którym muszą się dzisiaj zmierzyć społeczeństwa dostatniej Europy… .

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.