Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Historia rodziny oficerskiej w Ciborzu

źródło zdjęcia: Adam Cieślak

Jeszcze przed wydaniem swojej książki miałem miłe spotkanie. Gość ze swojego dzieciństwa znalazł znajomego elektryka w internecie, który był także inkasentem za zużycie energii elektrycznej w mieszkaniach oficerskich rodzin. Już będąc na emeryturze w roku 2010 odwiedził mnie z prezentem były szef drogówki z Wolsztyna Adam Cieślak, ur. w 1947 roku. Był synem mojego znajomego porucznika dowódcy baterii Jana Cieślaka. Pan Adam wspominając w nostalgii dzieciństwo był bardzo zainteresowany przed wydaniem moją książką. Przy kawie wspominaliśmy drugą połowę lat pięćdziesiątych. Czytając moje wspomnienia w internecie podziwiał, że tak pięknie opisałem historię Ciborza. Przypomniał z dziecinnych lat nazwisko elektryka- inkasenta jak jego Mama podczas płacenia za zużytą energię elektryczną częstowała mnie ciastem i kawą. W następnych miesiącach odwiedzając służbowo tą rodzinę już byliśmy zaprzyjaźnieni i okazyjne poznałem także Jego ojca porucznika., który pokazywał mi jeszcze trzy swoje, małe pociechy. Były to trzy młodsze siostrzyczki Adama : Maria ur. 1951 roku, Ewa-1953 i najmłodsza w wózku Halina- 1955r. Podczas pierwszego spotkania pan Adam z nostalgią opowiadał o swoim dzieciństwie w Ciborzu. On z dziećmi wojskowych rodzin dojeżdżali wojskowym autobusem do Szkoły Podstawowej w Skąpem. Tym samym autobusem podczas wyjazdu po zakupy do Świebodzina żon wojskowych rodzin zdarzył się poważny wypadek i ten autobus został skasowany i trafił na złom. By dzieciom nie przerwać naukę szybko zorganizowano ciągnik, a w warsztacie stolarskim na wojskowej przyczepie wykonano budę. To była dla uczniów wielka frajda dojeżdżając do szkoły taką BUDĄ. Wojskowy plastyk bajecznie ją ozdobił. Pan Adam mile mi wspominał o pierwszych, powojennych nauczycielach – małżeństwie Poźlewiczów mieszkających w Skąpem.. Po rozformowaniu jednostki wojskowej w Ciborzu w roku 1957 pan porucznik z rodziną trafił do Sulechowa i tam dalej pełnił obowiązki wojskowe. Z Jego życiorysu wynika, że urodził się w 1924 a zmarł w 1972 roku. Żona Aniela urodziła się w 1921 a zmarła 12 lata po mężu. Małżeństwo oficerskie nie wiele przeżyło. Pani Aniela wiele wycierpiała przez 5 lat wojny pracując przymusowo w niemieckim gospodarstwie we wsi Labus koło Koszalina. Kiedy pan Adam dowiedział się z internetu, że moja książka została wydana, przyjechał po nią w dniu 31 maja 2013 roku. Życzliwy, były policjant nie przyjechał z pustymi rękami do autora, którego poznał z lat dziecięcych. Znowu przy kawie w nostalgii powspominaliśmy miłe czasy Jego dzieciństwa w Ciborzu i moje młodości. Obiecywał następne odwiedziny i przywieźć zabytkowe zdjęcia Ciborza z lat pięćdziesiątych minionego wieku. Chciał koniecznie, bym coś mu na pamiątkę napisał w internecie o pięknym, szumiącym Ciborzu, który za dziecka kołysał Go do snu. Pan Adam nie zawiódł słowa honoru policjanta i podczas trzecich odwiedzin przywiózł mi obiecane zdjęcia. Ja, jako autor nie łatwej książki i wiele lat pracując prywatnie na rozległych okolicach poznałem wielu godnych ludzi o różnych kierunkach zawodowych. Wnioskuję, że ten policjant był bardzo uczuciowym człowiekiem. Kocha wspomnienia z dawnych lat i docenia trud pracowitych i myślących ludzi. Myślę, że On w przeszłości zamiast być postrachem kierowców pouczał Ich. Do kariery dążył od jednej belki w wojsku i do czwartej gwiazdki w Policji. Swoją szczerością i życzliwością dołączył do grona moich, godnych Przyjaciół. Jak już wspomniałem, Pan Adam wychowywał się w gronie Rodzeństwa z trzema siostrzyczkami. Z nostalgią wspomina leśną krainę swojego dzieciństwa : O tacie w wojskowym trudzie, o szkolnej na kołach budzie. O lasach żywicą pachnące o historii Przodków szumiące. O mamie w rodzinnej trosce, o kolegach w pobliskiej wiosce. O krainie gdzie łowił ryby, gdzie z Mamą zbierał grzyby. W Ciborzu (patrząc na wojsko) po lewej stronie blisko bramy są około 10 stopniowe schody. Za schodami była wybudowana strażnica, którą Armia Czerwona spaliła. Na tych schodach za Niemców i za Wojska Polskiego zawsze podczas uroczystości stała trybuna, za którą dowództwo odbierało defilady. W maju 1958 roku żegnaliśmy w Ciborzu wojsko i wiele znajomych dowódców z którymi przez 10 lat współpracowaliśmy. Bawiliśmy się z nimi i z ich żonami każdego roku w noc sylwestrową. Spotykaliśmy się z nimi często w kasynie oficerskim podczas rozrywek po pracy. Żegnaliśmy naszego, bardzo troskliwego porucznika Dobrzyńskiego, który kierował naszą, cywilną grupą remontową. Żegnałem świat, z którym upłynęła moja młodość. Naszą grupę remontową dowództwo wojskowe przekazało dla władz organizujących szpital.

Sergiusz Jackowski

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “Historia rodziny oficerskiej w Ciborzu”

  1. Cezary

    „Zbiór wspomnień” jest drugą książką Pana Sergiusza Jackowskiego będącą znacznie poszerzoną wersją „Lektury wspomnień”. Pan Sergiusz Jackowski nie posiada wyższego wykształcenia polonistycznego, nie jest też zawodowym historykiem, jest natomiast amatorem hobbystą z upodobaniem i niespotykaną pasją badającym historię naszej małej Ojczyzny. Poświęcił wiele lat życia swojej pracy, a i niemało też własnych środków finansowych aby dotrzeć do źródeł związanych z przeszłością tej ziemi. Kolejna książka zawiera często dramatyczne wspomnienia ludzi, mnóstwo dokumentów i fotografii i jest unikalną historią TEJ ZIEMI. Pan Sergiusz już za życia będący żywą legendą często wspomina o tym, że swoją benedyktyńską pracę poświęca Potomnym. Jak bardzo trzeba kochać ludzi aby darować im takie dobro? Czy jesteśmy tego godni? W prozie życia, w pogoni za dobrami materialnymi widzimy najczęściej dzień jutrzejszy, ale dzień wczorajszy to przecież nasza tożsamość… . Na sycowice.net publikowaliśmy i publikujemy jedynie fragmenty tego unikalnego dzieła, które powinno trafić pod wszystkie strzechy chociażby: Międzylesia, Ciborza, Skąpego, Radoszyna, Podłej Góry czy Sycowic. Wszystkim czytelnikom „Zbioru wspomnień” życzę miłej lektury.

  2. Sergiusz

    Dziękuję Panie Cezary za ciepłe słowa. Dzięki Twojej trosce w przeszłości stworzyłeś piękno na stronie internetowej Sycowic. Ponoć piękno tak jak młodość nigdy nie powraca. Pozostaje nam tylko nostalgia. Chcę jeszcze na stronie Sycowic na pamiątkę opublikować kilka wrażliwych wspomnień i wyruszę po przeznaczenie swojego losu. Zapraszam do Międzylesia po swoją, znacznie poszerzoną książkę. Jestem autorem wspomnień o miłości i cierpieniach Naszych Przodków. Z pewnością już mnie nikt nie zastąpi w tym temacie jako autora – weterana „Ziem Zachodnich”. Myślę, że Dyrekcja Gimnazjum w Czerwieńsku nie zapomni także nabyć tak wielce cenną lekturę dla swojej szkoły. Poprzedni prezent chyba Gimnazjum przekonał. Po tą książkę nawet pan generał ze swoją żoną podróżowali 100 km.i zakupili 4 książki.
    Przy okazji wszystkim swoim Fanom mojego , prze
    złego autorstwa życzę Uroczych Świąt Wielkanocnych.
    Sergiusz.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.