Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Wrzosówki…

owca-wrzosowkaźródło zdjęcia: obrazy do wrzosówka

Moich sympatyków zapewne zaskoczę podjętym tematem, rzecz bowiem będzie o wrzosówkach, niewielkich szarych owcach już od XVIII w. nierozerwalnie związanych z naszymi ojczystymi wsiami, a szczególnie z krajobrazem północno wschodnich regionów Polski. Już od zarania dziejów hodowano owce które były podstawą utrzymania wielu wiejskich rodzin. Tradycyjny chów owiec opierał się na ekstensywnym wypasie pastwiskowym które przez całe pokolenia przystosowywały się do warunków lokalnych stając się odpornymi na niesprzyjające warunki atmosferyczne, chłód, upały czy uciążliwe opady i nie podatnymi na choroby związane z wypasem stadnym . Najodpowiedniejsze okazały się owce posiadające wełnę mieszaną, grubą, lekko natłuszczoną, umożliwiającą spływanie wody i szybkie jej wysychanie. W roku 1938 pogłowie tych zwierząt w granicach dawnej Polski wynosiło 3,4 miliona sztuk. Jednak II Wojna Światowa odcisnęła straszliwe piętno również na ich ilości, bo w roku 1946 było ich zaledwie 727 tysięcy. W kolejnych latach na skutek przemyślanej hodowli ich ilość lawinowo wzrastała osiągając w roku 1955 liczbę 4,2 miliona sztuk. Sytuacja systematycznego wzrostu pogłowia trwała do roku 1991 gdzie osiągnięto liczbę około 5 milionów osobników. W latach osiemdziesiątych polując w bogatych łowiskach wielkopolski miałem niepowtarzalną okazję oglądania ogromnych stad owiec pasących się na PGR-owskich pastwiskach. Niestety na skutek oczekiwanych zmian politycznych wkrótce upadło wiele gospodarstw państwowych, co spowodowało radykalny spadek pogłowia do tego stopnia, że w roku 2001 ilość owiec szacowana była jedynie na 370 tysięcy sztuk, w tym 2270 wrzosówek które były już objęte programem zachowania zasobów genetycznych. Po wielkich stadach owiec z czasów PRL-u pozostały jedynie wspomnienia. Po raz drugi niestety, w okresie powojennym intensywny rozwój owczarstwa związany był z eliminowaniem ras rodzimych i preferowaniem (z wyjątkiem owiec górskich) owiec o runie delikatnym i zwartym takich jak merynosy, nizinne, czy długowełniste. Stosowano powszechnie chów alkierzowy i intensywne żywienie, a więc system sprzeczny z istotą klasycznego owczarstwa bazującego na ekologicznym żywieniu pastwiskowym. Nie wytworzono zatem ras przystosowanych do takiego użytkowania. Otwartość i dostępność światowych rynków w tym rynku wełny spowodowała sytuację, w ktorej intensywna hodowla owiec stała się zupełnie nieopłacalna. Okazało się, że wyprodukowana u nas wełna jest droższa od wełny np. owiec australijskich pomimo ogromnych kosztów transportu. Zlikwidowano bardzo dobrze prowadzone hodowle, upadły zakłady przetwarzające wełnę chociażby potężne zakłady w Zielonej Górze. Zreflektowano się wtedy, że po to aby owce w ogóle istniały należy powrócić do owiec ras rodzimych. Z ras nadających się w Polsce do ekstensywnej - ekologicznej produkcji w trudnych warunkach klimatycznych czy troficznych, należy wymienić owce górskie, które od wieków były i są wypasane w górach oraz niedocenianą ciągle wrzosówkę która jest rasą o dużej odporności, plenności i niezwykle małej wybredności w żywieniu. Owce te są najlepiej przystosowane do surowych warunków klimatycznych Polski północno-wschodniej: surowych zim i gorącego suchego lata. Nie znaczy to jednak, że w innych regionach Polski z wyjątkiem gór nie mogą być z powodzeniem wykorzystywane. Jednak polityka systematycznego rugowania ras rodzimych którą w pewnym sensie narzucał „rynek wełny” doprowadziła do sytuacji w której wrzosówkom groziło po prostu wyginięcie. Próbę restytucji tego gatunku w roku 1972 podjął Instytut Zootechniki który zakupił 160 owieczek i 27 tryków umieszczając je w Zootechnicznym Zakładzie Doświadczalnym w Siechnicach koło Wrocławia. Z czasem hodowla przeniesiona została do Balic pod Krakowem gdzie z powodzeniem prowadzi się do dzisiaj dalsze prace hodowlane i naukowe. Rasę tą włączono do programu zachowania zasobów genetycznych co pozwoliło na jej pełną restytucję. Walory owiec wrzosówkowych docenione zostały również w innych krajach Unii Europejskiej bowiem w Niemczech utrzymywana jest wrzosówka niemiecka zwana lineburską, a w Holandii tzw. wrzosówka biała. Charakterystyczną cechą wrzosówek niemieckich jest to, że oprócz baranów /tryków/ samice mają rogi… . Polskie wrzosówki posiadają umaszczenie siwe lub ciemnosiwe, a także czarne. Jagnięta rodzą się na ogół czarne, ale ich okrywa wełnista siwieje do 8-9 miesiąca życia. Wszystkie wrzosówki mają czarne głowy i nogi, a barany /tryki/ pięknie skręcone rogi. Wyjątkowość wrzosówki nie polega jedynie na tym, że jest rodzimą i najstarszą polską rasą owiec ale na tym, że jest jedyną owcą asezonalną, bardzo plenną /może wydać dwa mioty w ciągu roku, często przy ciążach bliźniaczych/, posiada smakowite mięso oraz najlepsze jakościowo skóry. Mięso wrzosówek cechuje się niską zawartością tłuszczu i cholesterolu, oraz wyjątkowym smakiem przypominającym dziczyznę / zbliżonym do smaku sarniny/. Będąc myśliwym któremu nie obce są dania z jelenia, dzika, sarny czy daniela, a również z afrykańskiego oryksa, kudu, gnu czy bibala, mogę to potwierdzić jednocześnie zapewniając, że mięso wrzosówek nie tylko dorównuje im smakiem, ale w wielu kulinarnych aspektach nawet przewyższa. Skóry są bardzo lekkie, cienkie i mocne, świetnie zachowują ciepło i mają najlepsze parametry fizyko – histologiczne. Warto w tym miejscu również zauważyć co jest niezwykle istotne we współczesnych czasach , że wrzosówki nigdy nie chorują na raka, a ich kod DNA jest tak zbudowany, że komórki rakowe nie mają tam czego szukać… . Na zakończenie chciałbym pokusić się o pewną refleksję… . Skoro nasza Gmina ma obrać kierunek związany z turystyką wiejską i agroturystyką prowadzoną w gospodarstwach ekologicznych, to wrzosówki są nie tylko oryginalnym uzupełnieniem rodzimego krajobrazu, ale również ze względu na wszechstronną ich użytkowość idealnym ku temu przyczynkiem. W ogóle wrzosówki to przesympatyczne, wesołe i bardzo inteligentne owieczki. Są niezwykle towarzyskie i podobnie jak hucuły lubią zwrócić na siebie uwagę i pokręcić się blisko opiekuna…. . Cały czas w ruchu, jak żywe srebro przemieszczają się po pastwisku w poszukiwaniu soczystych i smakowitych traw. Są już w Sycowicach…. .

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

6 komentarzy do artykułu “Wrzosówki…”

  1. Internauta

    Szokujące dane !!! Aż zaczynam wątpić w ich prawdziwość !!!???
    „II Wojna Światowa odcisnęła straszliwe piętno również na ich ilości, bo w roku 1946 było ich zaledwie 727 tysięcy „.
    ” W kolejnych latach na skutek przemyślanej hodowli ich ilość lawinowo wzrastała osiągając w roku 1955 liczbę 4,2 miliona sztuk.”
    Przez ok 11 lat wzrost z 727 tys. do 4,2 mln szt tj ok. 6 krotny wzrost !!!
    Sytuacja systematycznego wzrostu pogłowia trwała do roku 1991 gdzie osiągnięto liczbę około 5 milionów osobników.
    ” … w roku 2001 ilość owiec szacowana była jedynie na 370 tysięcy sztuk,”
    ZATEM II WOJNA ŚWIATOWA dla tych owiec była mniej szkodliwa niż przemiany ustrojowe !!! Z ok. 5 mln szt w 1991 r. a już w 2001 tylko 2370 tys. szt. 10 LAT TOŻ TO GOSPODARKA RABUNKOWA GROŹNIEJSZA NIŻ WOJNA !!!

  2. Internauta

    MÓJ POPRZEDNI KOMENTARZ – To tylko pierwsze wrażenie ! Wcale to nie świadczy, że:
    1. Nie oceniam pozytywnie działań Pana Cezarego w sprowadzaniu na Piękne Zaodrze w Gminie Czerwieńsk nowych gatunków cennych zwierząt wzbogacając przez to co możliwe aby Zaodrze było atrakcyjniejsze i bogatsze;
    2. Myślę tu o danielach,żubrach i koniach a także o budowanych na tej bazie ofertach usługowych: zwiedzanie, poznawanie przez obserwację jako dobro edukacyjne a także przejażdżki bryczkami po atrakcyjnym terenie i ” od atrakcji do atrakcji”;
    3. Te elementy zaczynają tworzyć coraz bardziej atrakcyjną ofertę zielonej turystyki poznawczej na Zaodrzu związanej z motywem do rozwijania czynnej turystyki poznawczej. Aż prosi się, aby już teraz opracować sensowny i znaczący projekt budowy ścieżek rowerowych po atrakcjach Zaodrza w gminie,aby następnie podłączyć go do niemieckiego ciągu ścieżek rowerowych wzdłuż Odry i Nysy Łużyckiej!?
    4. Podziwiam wiedzę zawartą w artykule o owcach wrzosówkach i o możliwości gospodarczego wykorzystania hodowli tego gatunku, rzadkiego ale cennego przyrodniczo – gospodarczo. Pozdrawiam miłośników pięknego Zaodrza.

  3. Internautka

    Ależ miła dla oka zmiana tonu. Tak to jest jak człowiek ulegnie emocjom i najpierw ocenia, a potem sprawdza 😉
    Pomysł z projektem ścieżek rowerowych jest kapitalny. Może warto połączyć siły z Panem Cezarym i powalczyć o to razem. Co dwie głowy to nie jedna, a co dopiero dwie mądre głowy…?
    Pytanie, czy to możliwe? Komentarz choć na pierwszy rzut oka złagodniał to jednak trąci cyniczno-sarkastyczną wrzutą. Po co…?
    Pozdrawiam

  4. Internauta

    Do Internautki ! Rozumiem, że ta uwaga dotyczy moich dwu poprzednich komentarzy. Zgadzam się z Panią, że warto połączyć siły wszystkich zainteresowanych a jest ich wielu. Tak to możliwe i mamy w tym względzie pozytywne doświadczenia. Ja się nie uchylam od współpracy co nie raz udowodniłem w wielu zamierzeniach realizowanych co najmniej od 25 lat. Jeśli jednak rzeczywiście ta Pani uwaga a właściwie jej część: cytuję ” … to jednak trąci cyniczno – sarkastyczną wrzutą. ” dotyczy moich komentarzy to przyznaję szczerze, że nie zrozumiałem dlaczego ? Ale trudno ma Pani prawo tak to oceniać. I za to dziękuję.
    Ale zapewniam, że nie miałem żadnych innych celów po za tym co napisałem. Pozdrawiam serdecznie. Nie miałem w pierwszej chwili ochoty polemizować w jakikolwiek sposób ale jakże mógłbym zbagatelizować Pani uwagę. Tym bardziej, że jednak w pierwszej kolejności uważnie przeczytałem artykuł a dopiero reagowałem na to co mnie najbardziej zaintrygowało. Może ma Pani rację, że najpierw powinienem wyrazić zachwyt co do artykułu o wrzosówkach tym bardziej, że wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie i zaciekawił mnie jako poznawczy bo tematu tego nie znałem. Mam bardzo ciekawe doświadczenie z przed wielu już lat, gdy mój już nie żyjący pracownik zapoznał mnie z jego „walką” o hodowlę kóz,którą tylko ja z nielicznych się zainteresowałem w sensie pozytywnym bo akurat pożytki z hodowli kóz poznałem z autopsji i jego wiedzy oraz jego opracowań specjalistycznych, No i cóż gdy zmarł nie znalazł kontynuatorów a szkoda i dzisiaj to zwierzę jest rzadko spotykane i można kozę otrzymać właściwie nawet za darmo. Natomiast gdy idzie o ścieżki rowerowe to rzeczywiście analizuję uważnie ich przebieg, oznakowanie i przydatność dla turystów rowerowych i uważam, że warto jeszcze wiele zrobić i zmienić metodę ich planowania. Wzorem dla mnie są nie tylko niemieckie przykłady ale również tzw. ścieżki dydaktyczne realizowane przez Nadleśnictwa. Az się chce ich trasę przebyć bo i jest co zobaczyć by poznać nieznane ! Pozdrawiam.

  5. Internautka

    Cudzysłów nadaje słowom wieloznaczności i to właśnie ją nazwałam wrzutą.

  6. Internauta

    WITAJ CEZARY! Niepokoi mnie, że mój [ szósty ] komentarz aż od 20 września czeka na akceptację administratora ??? !!! To jak na Twoje sycowice.net o 3 dni za dużo ! Czyżbyś był chory i znajdujesz się w szpitalu ? A może ten mój komentarz jest bardzo nie wygodny bo szczery i znam ….. ? Pozdrawiam. Przyjaciołom trzeba mówić prawdę i tylko prawdę ale nie koniecznie na forum internetowym. To prawda. Druga prawda jest zweryfikowana przez życie i się zawsze sprawdza a brzmi: Nie ten przyjaciel, który …. się umizguje i włazi dobrodusznie w …. ale po czasie okazuje się , że domniemany wróg /a lepiej przeciwnik /jest od tych pierwszych, pomimo, bardziej godny Naszego szacunku i można na niego liczyć !!! Dobre kontakty między ludźmi buduje się na prawdzie.Pozdrawiam.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.