Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Odra była żywicielką….

Flis w Będowie 009

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Odra, lub jak Niemcy nazywają ją Oder, płynie od setek lat i pomimo, że przez częste powodzie jest zdradziecka, to ludzie jakoś instynktownie do niej lgną. Nieraz wyciskała łzy powodzianom, ale nie mniej często powodowała też uśmiech na twarzy. Nie chcę rozpatrywać historii Odry i nadodrzańskich wiosek w zbyt dalekiej przeszłości, cofnę się zaledwie do początków ubiegłego stulecia. Szacuje się, że w niemieckiej populacji zamieszkującej nadodrzańskie wioski Bródki (Klein-Blumberg), Nietkowice (Deutsch-Nettkow) i Będów (Bindow), na początku XX wieku około 1/3 rodzin utrzymywała się z żeglugi na Odrze i pozostałych spławnych rzekach Brandenburgii. Równorzędna grupa 1/3 mieszkańców utrzymywała się z rolnictwa, a pozostała część pracowała w innych sektorach, lub prowadziła własne małe biznesy. Krótko wspomnę tylko o tej 1/3 rodzin, która pracowała w żegludze związanej z Odrą. Najczęściej mężczyźni pływali cały sezon, czyli od wczesnej wiosny do późnej jesieni, a przyjeżdżali do domu kiedy tylko lód skuł rzeki. Nie byli to zwykli marynarze pracujący jako najemnicy, ale mali armatorzy posiadający własne barki, statki i parowce. To właśnie oni często dyktowali warunki na rynku żeglugowym. Żegluga w dawnym powiecie Crossen miała również swoją tradycję. W okresie zimowym zawsze odbywały się szkolenia, gdzie młodzi adepci uczyli się zawodu marynarza, a starsi podnosili swoje kwalifikacje, aby dalej awansować. Taki kurs kończył się uroczystym, ale bardzo wymagającym egzaminem. Często zainteresowanie żeglugą przechodziło z ojca na syna. Pływały całe rodziny, niekiedy nawet trzy pokolenia. Najważniejszą tradycją był wielki bal marynarski który organizowała każda wioska. Najpierw marynarze w czarnych smokingach w uroczystym pochodzie wędrowali uliczkami wiosek, a następnie do białego rana tańczyli na salach. To był kulminacyjny punkt zimy w wioskach z marynarskimi tradycjami. Dodatkowo wzdłuż Odry funkcjonowała infrastruktura w postaci portów i małych przystani. W większych wioskach jak na przykład w Nietkowicach, przy Odrze była gospoda gdzie marynarze mogli się zatrzymać, coś zjeść, napić się piwa, a nawet przenocować. Oprócz tego Odra dawała mnóstwo ryb. Już przed wojną Niemcy mieli określone zasady wędkowania. Trzeba było mieć specjalne zezwolenie i stosować się tak jak teraz do okresów ochronnych ryb. Co z tych pięknych tradycji przetrwało do dzisiejszych czasów? Chyba tylko Odra i wędkarstwo.... . Infrastruktury wokół Odry brak, żeglugi brak, tradycji brak. Może z tą tradycją trochę się zapędziłem, bo Święto Odry czy Flis Odrzański można nazwać już jakąś tradycją, ale jedna maleńka jaskółka nie czyni wiosny... . Obserwujemy natomiast dramatyczny, wprost całkowity brak żeglugi. Co prawda pływają pojedyncze barki i stateczki, ale nie można tego nazwać żeglugą z prawdziwego zdarzenia. Dziwi to, ponieważ w czasach kiedy konieczne jest uniezależnianie się od „obcych” źródeł energii, niewykorzystywane są rodzime możliwości taniego transportu. Praktycznie do odtworzenia może być jedynie żegluga pasażersko-turystyczna, bo na pływanie barek z węglem itp. nie ma szans. Port załadunkowy w Koźlu to ruina, przemysł górniczy upada, a najważniejszym powodem jest silne lobby paliwowe w naszym kraju. Rząd nie pozwoli na ograniczenie transportu drogowego na rzecz kolejowego lub rzecznego. Po części to rozumiem. Nie odcina się głowy kurze znoszącej złote jaja. Każdy litr paliwa obciążony jest akcyzami i podatkami, które dają ogromny zastrzyk pieniędzy do budżetu, a do tego dochodzi jeszcze kwestia płatnych dróg. Pozostało wędkarstwo, które w naszym kraju zrobiło się bardzo popularne. Mamy rybodajną Odrę z przyległymi do niej kanałami i dołkami, oraz bardzo piękny zespół jezior między Będowem a Sycowicami. Przeglądając kiedyś przez przypadek forum wędkarskie, natrafiłem na ciekawą dyskusję, gdzie wędkarze wymieniali się poglądami na temat łowisk na Odrze. Wielu polecało odcinek Odry między Nietkowicami a Będowem, oraz kanał w Bródkach. Zachwalali łowiska ale żalili się, że nie ma w okolicy żadnego miejsca noclegowego czy też agroturystyki. Z całej dyskusji wynikło, że te miejsce dobre są na jednodniowy wypad, ale nie na dłuższy urlop czy kilkudniowe wędkowanie. Faktycznie po wpisaniu w wyszukiwarkę internetową „nocleg Nietkowice” pokazują się najbliższe noclegi w Czerwieńsku, Płotach, Zielonej Górze, Sulechowie czy też w Niesulicach. Beznadziejnie rysuje się brak bazy noclegowej na Zaodrzu, a sądząc po wpisach na forum wędkarskim, popyt na usługi tego typu byłby murowany. Może znajdzie się jakaś odważna osoba, która przystosuje 2-3 pokoje w swoim domu dla gości? Przy współpracy z gminą i Centrum Wsparcia Inicjatyw Obywatelskich działającym w gminie uda się zacząć tworzyć bazę noclegową, która w całej gminie jest najdelikatniej mówiąc skromna. Baza noclegowa nie służyłaby tylko wędkarzom, ale także grzybiarzom i aktywnym turystom, którzy mogliby odpocząć od zgiełku wielkiego miasta. To mógłby być bardzo malutki krok w przywracaniu blasku Odrze. Od czegoś trzeba jednak zacząć, a początek na pewno będzie bardzo trudny. Nie można nastawiać się na początku na znaczne, wymierne zyski. To będzie sława z zostania prekursorem. W innych miejscowościach w Polsce jest tylko woda, a baza noclegowa istnieje. Zaodrze ma oprócz mnóstwa wody także lasy i bunkry – perełkę, która nie lśni jak diament w pierścionku tylko zalega gdzieś głęboko w lesie i to dosłownie. Ten temat pozostawiam otwarty i do dyskusji między mieszkańcami, radnymi, burmistrzem i gośćmi spoza regionu.

Adam Maziarz

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

5 komentarzy do artykułu “Odra była żywicielką….”

  1. Sergiusz

    No i proszę, nasz kilkunastoletni, początkujący autorek artykułów „dr Blumberg” wystąpił po latach z inicjatywą rozwoju Nadodrza. Prawie od początku zagościł na stronie internetowej Sycowic. Jego dalsza nauka nie została w lesie nad strumykiem penetrujących umocnień.
    Pokochał Nadodrze, gdzie jego Mama i On sam budowali w Bródkach nad Odrą piaskowe pałace. Swoje, piękne, rodzinne strony chce bardziej upiększyć i wzbogacić swoimi pomysłami. Myślę, że Władze Czerwieńska dołączą się do troskliwej myśli Adama, by Odra jak dawna żywicielka dumnie płynęła przez Piękną Krainę.

  2. Cezary

    http://m.onet.pl/wiadomosci/lubuskie,v7wx78?utm_source=fb&utm_medium=fb_detal&utm_campaign=podziel_sie

  3. maciej

    Nawiązując do małych dokonań związanych ze Świętami Odry i Flisem Odrzańskim [począwszy od 2007 r. w Nietkowie a od 2013 r.w Będowie } to jednak minęło już prawie 9 lat -to prawie ugruntowana tradycja lokalna. Warto przy tej okazji przypomnieć, że tegoroczny Flis Odrzański jest już XX i Jubileuszowy.Pozostałe propozycje, wnioski i projekty w dziedzinie turystyki odrzańskiej a jest ich wiele, mają gorących zwolenników, którzy społecznie angażują swoje własne siły i środki, talenty oraz czas / a te składniki: czas i talent to też pieniądz / pozostają w zawieszeniu ?. Z wielu przyczyn są nie podejmowane do realizacji!? Wielu twierdząc, że to z powodu pieniędzy a ściślej ich braku inwestuje duże środki finansowe, często na budowę ” zamków na wodzie ” zamiast tańszej, na początek dobrego, tzw. małej infrastruktury usługowej w ramach lokalnych programów zagospodarowania turystycznego Odry i jej najbliższego otoczenia. Oczywiście powstają na naszym odcinku Odry /kolejne przystanie wiejskie ale…. Właśnie obchodzimy 25 Jubileusz Samorządności w Polsce ale dalej brak tego nawyku co w „starych”demokracjach UE jest zasadą: konieczność partycypacji społecznej / konsultacji /. Chociaż nie zawsze. Przykład z Będowa: firma projektująca wały p.powodziowe przywiozła z własnej inicjatywy do Będowa, opracowaną już wcześniej dokumentację zawierającą różne warianty konstrukcyjne i realizacyjne aby uzgodnić tą inwestycję z zainteresowanymi mieszkańcami. Efekt konsultacji – uwzględniono uwagi mieszkańców i ich żywotne interesy, również te przyszłe a znaczące dla rozwoju Będowa w branży turystyczno – usługowej [ jak dawne tradycje ]. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów z okazji XX Flisu Odrzańskiego i XXV – lecia samorządności.W społecznościach lokalnych tkwi olbrzymi a nie wykorzystywany Potencjał Ludzki / PL / – Kapitał. Podobno kapitału nam brakuje a jest w zasięgu ręki Musi być roztropnie zagospodarowany tak jak i wspomniana Odra.Nie chodzi o pozory a korzyści wymierne dla wspólnot nadodrzańskich i każdego jej członka z osobna. Odra musi Nas bogacić. Praca jako czynnik twórczy w zagospodarowaniu turystycznym Odry. Tego wszystkim życzę wszystkim z okazji Jubileuszów [ Flisu i samorządności ]. Marzenia niech się spełniają.

  4. Marek

    Na odcinku Odry w gminie Czerwieńsk, niestety, planowo nie kursują żadne statki pasażerskie. Myślę o ” Lagunie” i ” Zefirze „. Mieszkańcy wsi nadodrzańskich gminy nawet z brzegu nie mogą ich obejrzeć w czasie rejsu.!!!Także o ile mnie wiadomo rozpoczęta budowa przystani wiejskiej w Nietkowie jest zaprojektowana głównie jako przystań kajakowa. O co tu chodzi i dlaczego tak jest ? Jak to będzie w przyszłości?

  5. Cezary

    Budowa przystani w Nietkowie owiana jest wieloma spekulacjami znanymi raczej z poczty pantoflowej. Niestety, nikt nie był uprzejmy przybliżyć społeczeństwu szczegółów tej inwestycji. Nie znają ich również Radni Rady Miejskiej w Czerwieńsku. W kontekście wywiadu Jerzego Stępnia, nie wiem czy jest to przykład właściwego służenia rzeczonemu społeczeństwu, co jest każdorazowo sztandarowym hasłem wyborczym władzy wszystkich szczebli.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.