Drukuj artykuł Drukuj artykuł

„Pochwała głupoty”?… we współczesnej, gminnej wersji

Ścieżki rowerowe

Erazm z Rotterdamu (autor POCHWAŁY GŁUPOTY) na obrazie Hansa Holbeina młodszego, źródło zdjęcia: Internet

Na stronie internetowej bip.czerwiensk.pl pojawił się nowy, lipcowy numer miesięcznika „U Nas. Ponieważ Gmina Czerwieńsk nie dorobiła się takiej strony, gdzie na bieżąco można wymieniać się informacjami i opiniami jak niniejsza strona sycowice.net, pozwalam sobie na skorzystanie z jej gościnności, aby na gorąco podzielić się kilkoma uwagami po przeczytaniu lipcowego „U Nas”, a w szczególności „Listu do Redakcji”. Nie zwykłam dyskutować z głupotą, bo szkoda na to mojego cennego czasu, a sługusami po prostu się brzydzę, nie pozwolę jednak na bezkarne przekręcanie moich słów, co wprawdzie mogło być spowodowane ich niezrozumieniem z powodu reprezentowania zupełnie różnych poziomów inteligencji, o której, notabene, pisze sam autor, że „Wykształcenie to jedno, a inteligencja to drugie”. Próba obrażenia mnie nie przyniosła oczekiwanego skutku, bo żeby kogoś obrazić, trzeba być mu równym, a czytając tekst „Listu do redakcji”, niestety, tej równości poziomów trochę mi zabrakło. Dyskutować mogę z równym mi oponentem, dzielić się wiedzą z każdym, kto wyrazi na to swoją wolę. Nie wstydzę się swojej wiedzy, wykształcenia, doświadczenia. Jestem absolwentką trzech Uczelni, a dyplomy są do wglądu dla wszystkich uprawnionych do tego osób. Nie wpycham się na siłę z pouczaniem, zaproszona do wyrażenia opinii, zrobię to z radością, bo taką mam naturę. Zainteresowanych moją osobą odsyłam bodaj do wywiadu ze mną, który przeprowadził Pan Cezary Woch na łamach „U Nas” i stronie sycowice.net, a tam wyraźnie jest napisane, że pracuję w swoim zawodzie, który jest moją pasją. Rozśmieszył mnie autor „Listu..” pytaniem o moralność, bo moje doświadczenie życiowe i zawodowe nauczyło mnie, że człowiek mierzy drugiego człowieka swoją własną miarą, a zatem, jeśli ktoś podaje w wątpliwość czyjeś zachowanie czy moralność, to znaczy, że jego własna nie jest w porządku i skoro podejrzliwość w tym zakresie jest skierowana w stronę innych, to tak naprawdę dlatego, że własna pozostawia wiele do życzenia. I …, jeszcze nie spotkałam wyjątku od tej reguły. A przy stwierdzeniu (takim trącącym epoką „starej komuny”), że „ukryłam się w Sycowicach” po prostu łzy mi ze śmiechu pociekły. Ale przypomniał mi autor „Listu…” stare opowieści o powojennych czasach, których nie mam prawa pamiętać jako zbyt młoda osoba, jak to ludzie skompromitowani w swoich rodzinnych stronach uciekali na Ziemie Zachodnie – na Pomorze, Dolny Śląsk, czy Ziemię Lubuską, aby ukryć się przed różnego typu odpowiedzialnością (również przed UB, dla pełności obrazu). Dziś w dobie GPS i innych metod namierzania – totalnie niemożliwe. A, z kolei, mając dostęp do Internetu i umiejętność jego wykorzystania, dzięki czatom, skypom i webinarom oraz oczywiście telefonii komórkowej, pracować i uczyć się można z każdego miejsca na ziemi, również z Sycowic. Nie zamierzam nikomu tłumaczyć się, gdzie i dlaczego mieszkam lub zamierzam zamieszkać, bo jest to tylko i wyłącznie moją prywatną sprawą – moje zbójnickie prawo, jak mawia Sołtys Sycowic, Pan Cezary Woch. A tak już całkiem na marginesie, to moje studia doktoranckie trwały cztery lata i nie partia mnie na nie skierowała (bo nigdy do żadnej nie należałam – co można sprawdzić), a przełożeni w osobach profesorów i Rady Naukowej, ale widocznie autorowi „Listu…” ta forma wydelegowania na zagraniczną Uczelnię jest obcą i nieznaną, o co, Boże broń, nie mam żadnej pretensji, bo w końcu nie każdy musi zrobić doktorat. Napisał autor, że Radni „powinni służyć nam wszystkim, uczciwie nas informować o sukcesach, pokazywać problemy naszych miejscowości i sposoby jak im zamierzają sprostać”. A CÓŻ INNEGO RADNI Z KRN ROBIĄ???!!! Właśnie pokazali zagadnienia, z którymi Gmina się boryka i indolencję władzy wykonawczej z pogłębiającymi się problemami oraz wskazują drogi do ich rozwiązywania. A to boli! Stare przysłowie mówi: „uderz w stół, a nożyce się odezwą”. Mam wrażenie, że niektórzy w Czerwieńsku zaczynają odbierać pracę Radnych z KRN jako swego rodzaju Archiwum X, które jest w stanie dotrzeć i rozwiązać niejedną zagadkę, a to może być po prostu niewygodne dla pewnych osób. Do momentu zainicjowania aktywnej i JAWNEJ działalności Radnych z KRN miesięcznik był organem propagandy sukcesu, a zatem jednostronnego pokazywania mieszkańcom Gminy niekompletnego jej obrazu, czyli mydlił oczy społeczeństwu, które jest mądre wiedzą, jaką dostanie, a nie odgadnie, bądź przez przypadek trafi na pewne tematy. I kto tu ma szacunek dla społeczeństwa, a kto je obraża? Czy „miesięcznik stał się orężem walki z mieszkańcami”, czy jako organ Rady Miejskiej – orężem przeciwko zakłamaniu, partykularyzmowi i hipokryzji? Czy prawda rujnuje? Jeśli tak, to bezmyślność, klakierstwo i feudalne formuły. Bardzo dobrze, że na łamach miesięcznika pojawiają się różne zagadnienia i opinie, bo społeczeństwo ma szansę dowiedzieć się o wszelkich aspektach działań władzy i w swej mądrości rozstrzygnąć (korzystając w pełni z praw demokracji), kto ma rację i komu można bardziej zaufać. Czy jest to walka wyborcza? Oczywiście, że tak, ale to społeczeństwo wybiera, a nie klika, która rozdziela synekury i to społeczeństwo w tym celu powinno mieć jak najszerszą wiedzę o problemach i możliwościach ich rozwiązania oraz, kto to może najlepiej zrobić wykorzystując swoją wiedzę, umiejętności i postawę społeczną. I na koniec jeszcze jeden cytat z „Listu…”, iż opinie na temat Burmistrza są „KRZYWDZĄCE” – co za rycerskość wobec włodarza, prawdziwie profesjonalna, niczym z profilu zawodowego najprawdziwszego poddanego, że już o samej merytoryce nie wspomnę, której w całym tym liście po prostu brak.

dr Małgorzata Gdak-Gołębiowska

P.S. No cóż, mamy „mosteczek” nad zalewem w Czerwieńsku, jak mówi o tym strona tytułowa miesięcznika – chyba po to, aby stojąc na nim „inhalować” się smrodkami i bardziej z bliska przyjrzeć się bajorku. Ale to już jest całkiem inne zagadnienie…

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “„Pochwała głupoty”?… we współczesnej, gminnej wersji”

  1. Cezary

    Niestety w wypowiedzi tego pana nie widzę „ani wykształcenia, ani inteligencji”, a raczej wazeliniarski bełkot „przedsiębiorcy” któremu przyszło „zbulwersować się…”. Ponieważ ta bezsensowna wypowiedź jest na poziomie „przedsiębiorcy”, to zrozumienia tekstu nie mamy co oczekiwać, bo gdyby tak było, to przedsiębiorca ów powinien wiedzieć, że Radni informując o różnych aspektach sprawowania czerwieńskiej władzy, działają również w jego imieniu i w trosce o jego podatki. Redaktor Krasko zaprasza co rusz do telewizji pewnego paprykarza który w poczuciu swojej misji wygłasza różne budzące śmiech dyrdymały. A to zaprasza Kaczyńskiego na obiad, później „bulwersuje się na niego do łez”, następnie podejmuje pod nogi Tuska po to, aby wkrótce go obsmarować. W pewnym momencie, jak to zwykła mawiać żona Rokity, „staje w rozkroku” i nie wie czy założyć własną partię czy podczepić się do istniejącej, tyko której? Telewidzowie mają ubaw i o to w tym wszystkim chyba chodzi… . Warszawa ma swojego Paprykarza , a Czerwieńsk Przedsiębiorcę… . Gratuluję 🙂

  2. Marek Abramowicz

    Zatrważająca i żenująca jest ta propaganda tego klakierstwa pana Iwanusa. Zatrważający jest fakt braku dialogu z nimi na stronach sycowickich. Ostatni raz zapraszałem do dyskusji na tej stronie w czerwcowym U Nas w artykule „10 lat quasi demokracji”- są tam merytoryczne zarzuty i dlaczego panowie: Rysiewicz, Wasylkowski, Góralczyk, nie wspominając burmistrza czy Przewodniczącego Rady, nie odpowiadają na nie??? Dlaczego włodarze gminy Czerwieńsk w ogóle nie biorą udziału w żadnej dyskusji na łamach sycowice.net? Bo albo nie potrafią korzystać z internetu albo nie są nauczeni prawdziwego dialogu ze społeczeństwem. Oczywiście, że unikają dialogu z osobami, które potrafią wnieść coś nowego do swojej małej ojczyzny, tak ,jak to robi Cezary… potrafią za to nas opluwać, bo czują zagrożenie; są oni pokłosiem PRL-u, kiedy władza, buntujących się robotników nazywała warchołami i wsadzała do więzień – i taka jest tylko różnica między czasami PRL-u a dzisiejszymi, że NIKT nie może nas zakneblować! Żenującym jest fakt, że naczelnym klakierem obecnego burmistrza i przewodniczącego Rady i ich otoczenia jest Naczelny gazetki U Nas!! a tak właśnie było w PRL – media były pod kontrolą władzy; panowie: burmistrzu, Przewodniczący Rady i inni tu wymienieni, przeszliście szkołę realnego socjalizmu, ale czasy się zmieniły 25 lat temu i ta szkoła obecnie przynosi same szkody!! z nadodrzańskimi pozdrowieniami.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.