Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Budżet, a polityka …

Budżet, a polityka

źródło zdjęcia: sxc.hu

„Budżet każdego państwa który jest dokładnym zestawieniem dochodów oraz wydatków rządu, często wzbudza wiele kontrowersji, gdyż to władze danego kraju muszą podjąć trudne decyzje na co i w jakiej ilości przeznaczyć posiadane pieniądze. Nigdy jednak nie uda się dogodzić wszystkim, gdyż najczęściej oczekiwania są większe od możliwości finansowych, a często sprawiedliwy podział posiadanych środków komplikują partykularne interesy różnych ugrupowań czy poszczególnych polityków”. A jak to wygląda na szczeblu Naszej Gminy? Nasze zadłużenie na 01.01.2013 r. wynosiło ponad 16 mln 300 tys. zł, co procentowo stanowi wskaźnik 54,9%. Gmina spłaciła w 2012 roku 2mln 800tys. zł tego zadłużenia, przy czym ponad 900 tys. zł są to odsetki od zaciągniętych kredytów (!). Wobec powyższego, nieco więcej niż 1/3 spłacanej gotówki, są to odsetki które mogłyby być przeznaczone na nowe ciekawe inwestycje, a w sytuacji zadłużenia pieniądze te idą w błoto, czyli na zysk i funkcjonowanie banków!! Warto wiedzieć, że spłata zaciągniętych już kredytów będzie realizowana do 2023 roku ( czyli jeszcze przez 10 lat!), a z uwagi na trudną sytuację finansową Gminy, zapłata pierwszej raty ostatniego z zaciągniętych kredytów z roku 2012 (na 1mln 850tys. zł) - nastąpi dopiero w roku 2014 /prawda, że sprytne??/ Czy osiągnęliśmy już dno? Oczywiście jeszcze nie, kredyty można zaciągać dalej, ale należy się śpieszyć (…), ponieważ sytuacja będzie znacznie gorsza od przyszłego roku, bowiem wchodzi wtedy Indywidualny Wskaźnik Zadłużenia Gminy (dotychczasowe wskaźniki przestają obowiązywać), który ma za zadanie zdyscyplinowanie nieograniczonych zapędów niektórych samorządowców. Już teraz, aby można było uchwalać kolejne budżety, Gmina powinna przeprowadzić restrukturyzację spłat rat kredytowych. Cóż to oznacza? A oznacza to mianowicie, że spłatę dotychczasowych długów znowu trzeba przesunąć w czasie kosztem dłuższego spłacania odsetek, czyli pogorszenia i tak kiepskiej kondycji finansowej Gminy. Do kiedy? Oto jest pytanie! Skoro spłata dotychczasowych kredytów planowana jest do roku 2023, to cóż to szkodzi zaciągnąć następne kredyty /jeśli bank pozwoli…/ i przesunąć spłatę o kolejne 10, 15 lat, a może i ćwierć wieku…? W kontekście takiej kalkulacji zastanowić się należy, ile trwa kadencja Burmistrza i Rady Miejskiej? Skoro mamy jak dotychczas tak lekką rękę do zaciągania nowych kredytów, to kto i z czego będzie je w przyszłości spłacać? My, czy nasze dzieci? Zastanowić się również warto, do kogo należy odpowiedzialność za taki stan rzeczy!! Unikanie precyzyjnych odpowiedzi, tuszowanie faktycznego stanu finansów Gminy, przymilanie się wyborcom co do ich oczekiwań, to równia pochyła prowadząca wprost do katastrofy! W kontekście tej sytuacji, jak wygląda chociażby perspektywa kanalizacji na Zaodrzu? Rozpoczęcie tej najbardziej kosztownej i logistycznie skomplikowanej inwestycji musi nastąpić w bieżącym roku, ale czy Gmina jest do tego przygotowana? Urząd szermuje stwierdzeniem, że „posiadamy pozwolenie na budowę”, ale jest to o wiele za mało! Na domiar złego okazuje się, że Gmina Sulechów jest bardzo wątpliwym i niepewnym partnerem we wspólnym realizowaniu tak skomplikowanego przedsięwzięcia. Najistotniejsze jest jednak to, że jak dotychczas nie zabezpieczono na nią absolutnie żadnych środków finansowych. Konsekwencją tego jest sytuacja w której tuż przed koniecznym rozpoczęciem prac /pod groźbą utracenia poniesionych dotychczas niebagatelnych środków finansowych w wysokości około 600 tysięcy złotych/, nie ma nawet wypracowanej koncepcji gdzie ostatecznie odprowadzone będą ścieki: do Sulechowa, do Dobrzęcina czy do Czerwieńska. Jeśli do Dobrzęcina czy Czerwieńska, to projekt musi być poddany radykalnym zmianom co związane jest ze znacznymi kosztami projektowymi i dodatkowymi kosztami przejścia kolektorów w poprzek doliny Odry i pod samą Odrą. Jak również z rozbudową oczyszczalni w Dobrzęcinie, gdyby taka decyzja zapadła! I co najważniejsze, na przysłowiowy dzień przed rozpoczęciem tak skomplikowanej i kosztownej inwestycji nie ma na nią zabezpieczonych żadnych środków finansowych!! Wobec powyższego planuje się jedynie zamarkowanie w drugiej połowie roku wykonawstwa robót za które też przecież trzeba będzie zapłacić! Czyż nie jest to powód do uzasadnionej troski i niepokoju? Szacunkowo rzecz ujmując, koszt wykonania zaodrzańskiej kanalizacji wyniesie około 20-25 milionów złotych, jeśli konieczne będą jednak zmiany projektowe związane z utworzeniem oddzielnej aglomeracji ściekowej i poniesienie dodatkowych kosztów związanych z przejściem pod Odrą, ten koszt wzrośnie do minimum 25 -30 milionów złotych. Zakładając 85% - owy, najbardziej optymistyczny poziom dofinansowania, własny wkład Gminy musi oscylować w wysokości co najmniej 4,0 do 4,5 miliona złotych! Skąd wziąć takie pieniądze?? Za nieodpowiednie uważamy w tej sytuacji, składanie kolejnych obietnic osobom i placówkom na zasadzie reklamy telewizyjnej: „spełnimy wszystkie Wasze życzenia i oczekiwania, co tylko chcecie, a nawet jeszcze więcej…”. I to w imię czego...? Uważny czytelnik tych słów, powinien zadać sobie takie pytanie i po prostu zatrwożyć się! Okazuje się jednak, że pragmatyczne myślenie dla wielu osób i przedstawicieli rzeczonych placówek jest zupełnie obce, a hasło: „myślmy i działajmy perspektywicznie” jest zwykłą hipokryzją i niewiedzą! Bo jak inaczej nazwać żądania Rodziców i Rady Pedagogicznej PSP w Leśniowie Wielkim wspierane przez lokalnego, nie znającego realiów ekonomicznych proboszcza, a również przykro to powiedzieć, miejscową Panią Radną? Powyższe gremia dla tej małej, deficytowej i liczącej zaledwie około 60 uczniów szkoły, z klasami po około dziesięcioro dzieci, zażyczyły sobie ni mniej ni więcej, tylko wybudowania sali gimnastycznej…. . Najistotniejszą argumentacją było to, iż „inne szkoły sale gimnastyczne już mają, to teraz kolej na nas…”. Powoływali się przy tym na zapewnienia Burmistrza który rzekomo im obiecywał, że: „jak Radni powiedzą TAK, to On już środki znajdzie….”. Jesteśmy zaniepokojeni sytuacją w której Burmistrz bez konsultacji i akceptacji Rady Miejskiej, składa obietnice bez pokrycia, łamiąc fundamentalne zasady rozdziału pomiędzy Władzą Uchwałodawczą, a Wykonawczą, a ponadto rozbudza nieuzasadnione nadzieje i inicjuje konflikt społeczny. Uważamy również, że fakt zamieszkiwania przez Burmistrza w tej miejscowości oraz składanie przez Niego takich obietnic, jest zbyt mało istotnym argumentem dla działań które można przyrównać do destrukcji budżetu Gminy! Nie koniec na tym, bowiem stan budynku szkoły wymaga praktycznie kapitalnego remontu. Ile to kosztuje, można przyrównać do wydatków poniesionych na budowę sali gimnastycznej , boisk i kapitalnego remontu PSP w Nietkowicach, czyli do kwoty idącej w kolejne miliony, a konkretnie 3.465.000.00 złotych /w/g WPF z 2011 r./ Pamiętać również należy , że i tak najwyższe w Gminie koszty ponoszone na jednego ucznia są w Leśniowie Wielkim, a w przypadku żądanych inwestycji zwiększone zostaną i to znacznie, chociażby na eksploatacyjne utrzymanie obiektu. Wobec powyższego jako dobrzy gospodarze biorący pod uwagę aktualny stan finansów, powinniśmy raczej skłonić się do przeanalizowania możliwości wykorzystania przez uczniów z Leśniowa Wielkiego np.: sali gimnastycznej położonej w odległej zaledwie o 3 km PSP w Nietkowie, a nie możemy wykluczyć również innych rozwiązań, w sytuacji dalszego pogarszania gminnej kondycji finansowej. Skoro znamy już „z grubsza” aktualny stan zadłużenia, oraz konieczność jego powiększenia z uwagi chociażby na budowę kanalizacji na Zaodrzu, rozważmy hipotetycznie kolejne zadłużenie związane z budową sali gimnastycznej, a niewątpliwie i boisk sportowych, a także nieodłącznego kapitalnego remontu dużego budynku szkoły w Leśniowie Wielkim. Powyższa sytuacja spowoduje najprawdopodobniej wzrost zadłużenia powyżej dopuszczalnego wskaźnika 60%, a to rodzi konkretne konsekwencje. Jakie ? A takie, że organy Gminy nie będą mogły uchwalać kolejnych budżetów, a zrobi to z urzędu Regionalna Izba Obrachunkowa będąca swoistym ”komisarzem”, która w sposób rygorystyczny i restrykcyjny ustanowi kolejny budżet, który pod żadnym pozorem nie może mieć deficytu. W tej sytuacji, w górnolotnym duchu: „zgodnej woli wszystkich Radnych”, dewizy: „zgoda buduje , a niezgoda rujnuje”, a także: „myślenia i działania perspektywicznego”, zarówno aktywiści z Leśniowa, a także Burmistrz niech odpowiedzą sobie na pytanie: czy budowa sali gimnastycznej w Leśniowie Wielkim jest realna czy też nie? Niech pamiętają również o innych niezwykle pilnych i koniecznych inwestycjach chociażby takich jak: termoizolacja największego w Czerwieńsku Przedszkola i Szkoły Podstawowej, przebudowa, a raczej budowa nowego MGOK, czy o naprawie będących w fatalnym stanie dróg gminnych. Chcielibyśmy zwrócić szczególną uwagę na stan budynku MGOK który powinien być wizytówką Gminy, a niestety nią nie jest. Działalność tej palcówki jest ze wszech miar nie tylko widoczna, ale wręcz wzorowa i w pełni zasługująca na wsparcie polegające na funkcjonowaniu w obiekcie godnym miana Ośrodka Kultury. Należy także wziąć pod uwagę stale rosnące koszty na oświatę, pomoc społeczną i inne istotne zadania własne Gminy. Kończąc nasze refleksje spodziewamy się reakcji w znanej już nam formie: „Pan Radny /Pani/ się myli, kłamie /to też…/, nie ma racji, nie wie o co chodzi itp. Zastrzegamy sobie prawo, do nie polemizowania z takimi poglądami.

Ewa Wójtowicz i Cezary Woch Radni

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

13 komentarzy do artykułu “Budżet, a polityka …”

  1. mic

    Całe szczęście , że mamy odpowiedzialnych Radnych (KRN) , którym nie jest obojętny stan budżetu gminy .
    Za nietrafione inwestycje i z tym związane duże zadłużenie winę ponosi Burmistrz ze swoją ekipą – Jędras, Góralczyk , Kwaśniewski, Jarowicz, Ruszel,Łyczkowska i…Motykiewicz.
    Długoletnie despotyczne rządy Burmistrza doprowadziły do ubezwłasnowolnienia Radnych z jego klubu, a to w efekcie miało wpływ na akceptację nieprzemyślanych społecznie inwestycji ( zalew, orlik, niewykorzystane hale sportowe etc.
    Dla Burmistrza nieważne jest , czy inwestycje są społecznie potrzebne i stać nas na nie.Najważniejsze dla niego to kosztowne obiecnki ,tylko po to , by utrzymać się przy władzy .
    Dobry gospodarz obróciłby pieniądz swój kilka razy nim by go wydał,ale , że to nie Jego , to się z nim nie liczył i zadłużał Gminę do granic możliwości.
    Dobrze , że KRN patrzy na ręce Burmistrza.

  2. Artur

    Autorzy artykułu zapomnieli zamieścić informacje jak wygląda zadłużenie w innych gminach lub miastach np. http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/za-inwestycyjne-szalenstwo-samorzadow-zaplaca-mieszkancy/

  3. Krzysiek

    Jednym z instrumentów utrzymywania rozwoju gminy jest polityka zadłużania. W samym zadłużaniu nie widzę nic złego, ale pod warunkiem, że jest ono realizowane w sposób przemyślany, mądry i rozsądny. Zadłużenie naszej gminy wzrasta od wielu lat, ale to co możemy zaobserwować w ostatnich dwóch latach jest bardzo niepokojące. Zaciągane kredyty nie są przeznaczane na inwestycje, ale na pokrycie deficytu budżetowego i spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów… Bardzo niebezpiecznie zbliżyliśmy się do granic dopuszczalnych progów zadłużenia. Dokonując analizy dokumentów budżetowych naszej gminy można zaobserwować, że struktura budżetu od lat nie ulega żadnym zmianom, że w niektórych działach mamy zbyt wysokie wydatki, a w innych brakuje środków na wykonywanie zadań na minimalnym poziomie. Wieloletnia prognoza finansowa gminy przygotowywana jest w taki sposób, aby spełnić warunki przepisów finansowych. W przyszłym roku planuje się, że spełnimy wymogi formalne, ale tylko ułamek procenta dzieli nas od poważnego kryzysu finansów gminy. Przypomnę, że sytuacja z niewykonaniem dochodów ze sprzedaży mienia gminy przez burmistrza w 2012 roku może się powtórzyć. Wygląda to trochę jak balansowanie nad przepaścią…
    Już kilka lat temu należało się poważnie zastanowić jak mądrze prowadzić politykę zadłużania naszej gminy. Niestety nic nie zrobiono w tym zakresie. Pojawiały się kolejne kredyty, i kolejne… Żyliśmy na kredyt. Prawdą jest, że zrealizowano wiele potrzebnych inwestycji w ostatnich latach, ale też prawdą jest, że sposób ich wykonania budzi wiele wątpliwości. Wspomnę tylko problemy z halą „Lubuszanka”, z kanalizacją w Leśniowie, Nietkowie i Laskach, szatniami w Leśniowie Wielkim i w Nietkowie, salą sportową w szkole w Nietkowie. Nikt za to nie ponosi odpowiedzialności??? Na te inwestycje wydaliśmy grube miliony złotych!!!
    Ogromna determinacja i wola utrzymania się przy władzy nie może być jedynym kryterium realizacji zadań gminy! Działania w myśl zasady „po nas choćby potop” nie mogą być akceptowane. Unikanie dyskusji o problemach finansowych gminy nie spowoduje, że te problemy same się rozwiążą – one się pojawią w przyszłości w dużo większym nasileniu. No, ale będą się musieli z nimi uporać radni i burmistrz następnej kadencji…

    PS. Do Artura: inne gminy też są zadłużone, trzeba jednak do tego zagadnienia podchodzić indywidualnie. Autorzy artykułu odnoszą się do sytuacji Gminy Czerwieńsk – i słusznie. Rozpatrywanie zadłużenia sąsiadów po to, by usprawiedliwić własne problemy finansowe tylko „mąci wodę”. Problemy ma nasza gmina i tylko nasza gmina może je rozwiązać. Przeczytaj tytuł artykułu, którego link dołączyłeś…

  4. jan

    Artykuł Budżet a polityka przeczytałem i nie wywarł na mnie żadnych emocji.Ten stan rzeczy przewidywałem od 10-lat.Francuski uczony MONTESKIUSZ ur.18 stycznia 1689r w dziele pt.Dzieło duch zawierało 31 ksiąg ,dokonał analizy znanych ówczesnych form ustrojowych.Z analizy wynikało że wzorcem jest ustrój państwowy Wielkiej Brytanii.To on wymyślił trój podział władzy na ustawodawczą,wykonawczą i sądowniczą.Jak się to ma do gminy Czerwieńsk.Radni zupełnie zatracili rozum.Nie pojmują że rządzenie odwołuje się do honoru.Pan Burmistrz jest tylko zwykłym pracownikiem samorządowym .To rada z przewodniczącym na czele podejmuje wszelkie decyzje.A burmistrz z całym urzędem ma je pryncypialnie wykonywać.Tym samym jak Rada mogła dopuścić do takiej sytuacji.Gdy byście państwo mieli honor to byście poddali się do dymisji.Ale po co za te błędy karnie się nie odpowiada.Za rok nowe wybory,i niech się martwią następni.A my sobie jeszcze załatwimy tytuły honorowych obywateli Czerwińska.Gdy byście Państwo mieli honor to nigdy nie znalazł by się Kociemba,Kobiela,kś.Nowik który zapomniał o swoim posłannictwie i na wniosek wspólnoty parafialnej biskup go odwołał z proboszcz Czerwieńska.Urząd miejski w Czerwieńsku to przedwojenny folwark.Panem jest burmistrz bez wykształcenia.Dobiera sobie ludzi takich co go nie przewyższają intelektualnie.Załatwienie prostej urzędowej sprawy graniczy z cudem.Rekordy arogancji bije Pan Rogóż.Mało że jest ignorantem w swoim zawodzie to do urzędu przychodzi kiedy chce,a o ile petent nie chce nabawić się nerwicy to najlepiej za pośrednictwem pani,,X,,nazwisko znane autorowi,odpłatnie zlecić przygotowanie całej dokumentacji.Oświadczam że Pan Rogóż wykona ekspresowo.Wiele razy pisałem zażalenia do Przewodniczącego Rady nigdy nie uzyskałem odpowiedzi,to dopiero arogancja.W Czerwińsku mieszkam od roku 1968,jedynym gospodarzem był św.pamięci Pan SKÓRZEWSKI .Idąc za przykładem Monteskiusza na temat arogancji Władzy samorządowej w Czerwieńsku napisał bym 31 ksiąg ale cz to coś zmieni.Mieszkańcy Czerwieńska obudżcie się bo zgotujecie los naszym dzieciom nie do pozazdroszczenia.

  5. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    O gospodarowaniu pieniędzmi publicznymi, czyli o budżecie słów kilka

    Będąc częstym, choć wirtualnym gościem w Państwa pięknych okolicach, podziwiając bezinteresowne zaangażowanie niektórych w budowę tradycji i uatrakcyjnienia tej ziemi oraz emocjonalnie się angażując w wydarzenia, jakie mają miejsce w Waszej lokalnej miniojczyźnie, ale także będąc odpowiedzialną obywatelką Naszego Państwa, nie mogę pozostać obojętna wobec spraw najwyższej wagi, a mianowicie gospodarowania majątkiem, jaki jest w posiadaniu Waszej (ale i każdej) Społeczności. Szczycimy się ponowną demokracją, wolnością wyborów, tylko, czy dla Wszystkich oznacza to to samo? Czy ambicje polityczne, rządza władzy nie przyćmiewa czasem misji, jaką mają do spełnienia osoby powołane do tego, aby w imieniu pozostałych zarządzać powierzonym mieniem, właściwie pomnażać jego zasoby ku chwale swoich współziomków, którzy obdarzyli zaufaniem i powierzyli swoje nadzieje, że ta oto ręka i umysł przyczynią się do rozkwitu.
    Dobry gospodarz w każdym gospodarstwie, niezależnie od jego wielkości, głęboko się zastanowi, zanim wyda pieniądze i nie wyda więcej niż ma lub może mieć. Tak było zawsze i nie trzeba być teoretykiem ekonomii, żeby wiedzieć, gdzie leży jej sedno. Wszędzie i zawsze najważniejszy będzie rachunek ekonomiczny, czyli rzetelna odpowiedź na pytanie: czy pieniądze włożone przyniosą wymierne korzyści. Inwestując oczekujemy zysków – pomnażania pieniędzy lub zysków innego typu, np. poprawy komfortu życia. Ale patrząc na demokratyczne społeczeństwo, dobry gospodarz musi rozeznać jeszcze jedną kwestię – czy dana inwestycja ma społeczne uzasadnienie z punktu widzenia interesów całego gospodarstwa? Np. czy warto budować basen dla jednego pływaka, podczas, gdy reszta obywateli ma wodowstręt, albo czy warto budować salę gimnastyczną dla garstki uczniów przy szkole, która wymaga remontu. Czy rachunek ekonomiczny nie podpowiadał by raczej doinwestowania innej, większej placówki (mniejszym nakładem kosztów), a dla garstki dzieciaków zakupu (lub wynajęcia) autobusu, który by ich dowoził do, z założenia, lepszej placówki. Oczywiście – trudno gdybać, trzeba usiąść i po gospodarsku policzyć. Jednak najważniejsze, czego każdy gospodarz powinien się wystrzegać, to załatwiania partykularnych interesów niezgodnych z wolą większości, a przede wszystkim lobbowania na własną rzecz. Każdy menedżer zawsze musi mieć gdzieś z tyłu głowy zapis – rządzisz, ale nie dla siebie, a dla tych, którzy ci zaufali. A idąc dalej rządź tak, aby i ci, którzy nie zaufali, mogli się przekonać, że opozycjoniści dokonali właściwego wyboru. Tym bardziej, że nie jesteśmy krajem ropą naftową płynącym i wszędzie mamy do czynienia z tzw. przykrótką kołdrą. Dlatego tym bardziej należy bardzo mądrze gospodarować, co oznacza, przede wszystkim mieć wiedzę dotyczącą z jednej strony potrzeb, z drugiej strony możliwości. Oraz doskonale znać mechanizmy ekonomiczne. Nie wystarczy wydrukować banknoty, aby się wzbogacić. Pieniądz papierowy powinien mieć odzwierciedlenie w wyprodukowanych dobrach. Owszem, można pójść do banku po kredyt. Ale kredyt kosztuje, niemało. Bank go chętnie udzieli, bo to jego zarobek, ale jak kolosalnie to podraża funkcjonowanie gospodarstwa – może się okazać, że ta przykrótka kołdra zmniejszy się jeszcze bardziej. W przytoczonym w jednym z komentarzy artykuł Jacka Krzemińskiego ze stycznia 2013 „Za inwestycyjne szaleństwo samorządów zapłacą mieszkańcy” wyraźnie podaje, że najbardziej zadłużone są największe i najbogatsze polskie gminy. Ma to swoje uzasadnienie w globalnym budżecie tychże gmin i teorii ekonomii – łatwiej jest po prostu przesuwać środki przy dużych ich zasobach. Małe i biedne gminy, do jakich należą te np. z woj. świętokrzyskiego (z Kielcami włącznie) mają zadłużenie nie przekraczające 40%. Wskaźnik zadłużenia (udział zobowiązań w dochodach ogółem) gmin wiejskich w Polsce wyniósł w 2011 r. średnio 30,6 proc. Słusznie autor artykułu zauważył, że „bieda, przynajmniej w polskich samorządach, potrafi nauczyć i skłonić do finansowej samodyscypliny, bardziej racjonalnych oraz oszczędnych wydatków, a bogactwo sprzyja rozrzutności .” A czego dowiaduję się z artykułu radnych Czerwieńska „Budżet a polityka”? Zadłużenie gminy Czerwieńsk na dzień 01.01.2013 jest na poziomie 54.9%. Porównując z danymi z Ministerstwa Finansów przytoczonymi w w/w artykule J. Krzemińskiego jest to poziom 12 największych miast w Polsce, czyli gmin o globalnie bardzo wysokich budżetach. Gdzie zatem, samodyscyplina, Czerwieńsku? Gdzie rachunek ekonomiczny? Czy w tej sympatycznej pod innymi względami gminie hołduje się zasadzie, że „po nas choćby potop”?! Długi trzeba spłacać i będą to musieli zrobić mieszkańcy gminy, albo ich dzieci, albo wnuki. Czy to dobra perspektywa? Myślę, że niekoniecznie. Pamiętajmy, że źródłem fakultatywnych dochodów gmin może być samoopodatkowanie jej mieszkańców (14.Art. 54 ust. 2 pkt 3 ustawy o samorządzie gminnym oraz art. 7 ustawy z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym). Może być ono związane tylko z celami publicznymi, mieszczącymi się w obrębie zadań i kompetencji organów gminy i ma ograniczony zakres czasowy, wyznaczony przez cel, dla którego się go wprowadza, i po realizacji którego prawo sięgania po to źródło finansowania wygasa. W drodze samoopodatkowania nie można uruchamiać stałego źródła zasilania wykonywanych przez gminę zadań bieżących. Tym nie mniej, jest przyzwolenie prawne, aby po takie źródło sięgnąć.
    A zatem ponownie dotykamy problemu samoświadomości obywatelskiej mieszkańców. Jeśli coś należy do wszystkich, to należy również do każdego z osobna i każdy powinien brać odpowiedzialność za otoczenie, w którym żyje. Czy pociągnięcie materii w swoim kierunku nie spowoduje, że nastąpi krach i rozerwanie się na strzępy, za co wszyscy będą musieli zapłacić?
    Demokracja pozwala nam na różne formy korzystania z jej dobrodziejstw. Jednak pójście do urn wyborczych nie kończy obywatelskich postaw mieszkańców. Powołany w drodze wyborów samorząd oraz władza wykonawcza ma za zadanie gospodarować dobrami na swoim terenie w imieniu wszystkich mieszkańców, którzy nadal mają moralne prawo i obowiązek rozliczać swoich przedstawicieli.
    Samorząd terytorialny stanowi element sektora publicznego, a jednostki samorządu terytorialnego zaliczone są do sektora finansów publicznych. Podstawą samodzielnej polityki finansowej gmin są ich budżety. Budżet jednostki samorządu terytorialnego jest uchwalany w formie uchwały budżetowej na rok budżetowy i stanowi roczny plan dochodów i wydatków oraz przychodów i rozchodów tej jednostki, a także przychodów i wydatków zakładów budżetowych, gospodarstw pomocniczych jednostek budżetowych i środków specjalnych, a wreszcie funduszy celowych jednostki samorządu terytorialnego. Jest to zgodne z zasadą jedności budżetu, według której w jednostkach samorządu terytorialnego tworzy się tylko jeden zasób środków finansowych, którym są budżety tych jednostek. Na wójcie (burmistrzu) jako organie wykonawczym jednostki samorządu terytorialnego spoczywa obowiązek wykonania budżetu. Rada rozpatruje sprawozdanie z wykonania budżetu w terminie do 30 kwietnia roku następnego po roku sprawozdawczym. Przedłożone sprawozdanie stanowi podstawę do podjęcia decyzji w sprawie udzielenia (lub nieudzielenia) organowi wykonawczemu absolutorium z wykonania budżetu.
    A zatem budżet ustanowiony i uchwalony nie może być dowolnie zmieniany. Decyzję o ewentualnych korektach ma prawo podjąć również w formie uchwały rada gminy. W żadnym wypadku nie leży to w kompetencjach wójta (burmistrza), który to organ może co najwyżej wystąpić z wnioskiem do rady.
    Jedną z najwyższych form wykorzystania demokracji przy tworzeniu budżetu jest budżet partycypacyjny. Jest on tworzony w procesie dyskusji i podejmowania decyzji, w którym każdy mieszkaniec i mieszkanka danego obszaru (gminy) decyduje o tym, w jaki sposób wydawać część budżetu publicznego, co może skutkować bardziej równym podziałem środków, ale wymaga niewiarygodnej wręcz świadomości i odpowiedzialności społeczeństwa.
    Inną formą tworzenia budżetu jest budżet zadaniowy, czyli ukierunkowanie finansów na osiąganie większej skuteczności i efektywności wydatkowania środków publicznych poprzez stosowanie rozbudowanego materiału planistycznego.
    Podsumowując – plan dochodów i wydatków uchwały budżetowej ma charakter wiążący, a dochody i wydatki są dyrektywami. Obowiązują tu określone Zasady i procedury, nakazy i zakazy, których trzeba przestrzegać. Wykonanie budżetu polega na wykonaniu różnych czynności prawnych, faktycznych służących realizacji zadań finansowych zapisanych w budżecie. Mają zapewnić realizacje dochodów i wykonywanie wydatków. Zadania zapisane w budżecie realizują wykonawcy tzn. organ wykonawczy, skarbnik, główny księgowy budżetu, pracownicy jednostek organizacyjnych. Zarząd odpowiada za wykonanie budżetu przed Radą i odpowiada za prawidłową gospodarkę finansową. Wykonuje on swoja funkcje w oparciu o urząd jednostki samorządu terytorialnego. Wykonawcami budżetu są samorządowe jednostki organizacyjne, którymi zarządzają pracownicy. Są to jednostki lub zakłady budżetowe. I nie jest to prywatny folwark jednostek o chorobliwych ambicjach. Jest to odpowiedzialność za Wyborców, którzy zawierzyli w umiejętności menedżerskie, wydawać by się mogło – lepszych od siebie.
    dr Małgorzata Gdak-Gołębiowska

  6. mic

    Piąty komentarz z zasadami ekonomiki rządzenia jest zbyt trudny do ogarnięcia dla mnie (tyle w nim fachowych wskazówek), a co dopiero dla lokalnego Łukaszenki. Toż to typowy karierowicz niczym Nikodem DYZMA http://piotr.wiercinski.salon24.pl/272510,cytat-ktory-robi-furore-obecnie-czy-trzeba-pytac-dlaczego Za zu zi
    Zi zu za……

  7. jerzy

    Czas na zmiany władzy w Gminie dosć już obiecywania niewiadomo czego a i tak nic z tego my chcemy osoby konkretnej na stanowisku która zajmie się naszymi problemami.najlepszym kandydatem będzie PAN RADNY Z SYCOWIC pozdrawiam

  8. Adam

    Na Śląsku: http://www.nowiny.pl/patrol/92506-byly-burmistrz-czerwionki-leszczyn-skazany-za-dzialanie-na-szkode-gminy.html

  9. Ewa

    Detroit: http://wyborcza.pl/1,75477,14301718,Detroit_oglosilo_bankructwo__Ma_20_miliardow_dolarow.html

  10. OBSERWATOR

    Artykuł ” Budżet a polityka ” z dnia 3 czerwca br., długi i wielowątkowy spowodował równie długą i wielowątkową dyskusję o wydatkowaniu posiadanych i dostępnych środków finansowych [ posiadanych pozyskanych i pożyczonych ] na najprzeróżniejsze zadania. Opinie długie i te krótkie zawarte w 9 komentarzach często diametralnie różnych. Z drugiej zaś strony artykuł nie mniej ważny: ” Strategia Rozwoju Gminy Czerwieńsk w latach 2011 – 2018 ” pozostaje bez komentarzy !? Czyż nie jest to zastanawiające? Ocena: przewaga myślenia o sprawach bieżących nad myśleniem startegicznym i refleksją o przyszłości ? Mało wypowiedzi o tym jak zapewnic wzrost dochodów własnych gminy, w jakim stopniu zrealizowane są zadania własne gminy i jak będą realizowane by zaspakajac podstawowe życiowe problemy społeczności lokalnej, które doskwierają na codzień i się pogłębiają a tylko smierc je rozwiąże a do jej nadejścia na różne sposoby Rodziny same bez znaczącego wsparcia rozwiązują lub nie, pozostając w relnej dolegliwej rzeczywistości bez perspektyw !????
    Dokąd zmierzmy i czego oczekujemy w najbliższej przyszłości. ? Jakie są szanse rozwojowe i jak je wykorzystac w perspektywie wyborczej i długości kadencji i zycia? Pogłębione analizy z udziałem mieszkańców i specjalistów a nie tylko oburzonych j garstki niezadowolonych. Piszemy co jak robi Burmistrz a na peryferiach i jakby poza tymi wypowiedziami pozostaje Przewodniczący Rady Miejskiej? Czy korzysta i w jakim stopniu z doradztwa prawnego i specjalistycznego z pieniędzy budżetowych RM i co z tego wynika? Czy i jak reaguje na krytykę społeczną również i na forach internetowych? A może przyczyna tkwi w jego osobie i modelu pełnienia swojej wąznej funkcji w samorządzie? A może to Przewodniczącego Rady należy niezwłocznie odwołac aby zacząc już teraz dobrze działac nie odkładając spraw do przyszłych wyborów? Może też zamiast takich tematów skomplikowanych jak budżet rozpocząc cykl artykułów edukacyjno – polemicznych w uporządkowanej kolejności by były czytelniejsze dla odbiorców – internautów w gminie? Poddaję pod rozwagę Z poważaniem. Obserwator.

  11. Igor

    Ale afera w związku z tym artykułem 😀
    http://www.bip.czerwiensk.pl/system/obj/3199_Unas_252.pdf

  12. Cezary

    Iiii, jaka tam afera 🙂 … . Oprócz bardzo rozsądnego i rzeczowego artykułu dr Małgorzaty Gołębiowskiej, sama kaszana poczynając od cieniuchnej wypowiedzi burmistrza na zasadzie „o la Boga”, który uwierzył w licencję na prawdomówność…., do „zdaniem radnego’ uzurpującego sobie prawo do reprezentowania wszystkich Radnych, tak jakby artykuł „budżet,a polityka” nie napisało dwoje Radnych tylko „Piąta Kolumna”… . Kompletna żenada, niestety ludzie ci tego zupełnie nie rozumieją…. . Prasa i internet zalane są tysiącami artykułów które zapominane są przed ukończeniem ich czytania… . Aby zapamiętać intencje ich autorów należy trzymać się zasady: „zafascynuj, nie nudź” i to zostało osiągnięte… . 🙂 🙂 🙂 .

  13. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    Ponieważ, poniekąd, zostałam „sprowokowana” przez jednego z autorów artykułu „Budżet, a polityka” – Pana Cezarego Wocha (przyjmując trochę żartobliwy ton komentarza przedmówcy), który nie odmówił mi rozsądku i rzeczowości, za co Mu niniejszym dziękuję, postanowiłam dodać małe co nieco do treści już wypowiedzianych tu na stronie sycowickiej, a i nowych dla mnie, bo równolegle z moim artykułem opublikowanych w miesięczniku „U Nas”.
    Myślę, Panie Cezary, że nie tylko aby „zafascynować, a nie nudzić” napisał Pan wspólnie z Panią Ewą już prawie dwa miesiące temu ów artykuł, a właśnie po to, aby spowodować dyskusję wśród Waszej lokalnej Społeczności, a piszę przez duże „S”, bo mam o Was jak najlepsze zdanie.
    Pochodzę z wielkiego miasta, choć historia mojej rodziny, podobnie jak większości Was sięga polskich kresów wschodnich, gdzie został, poza obecnymi polskimi granicami, rodzinny dom mojej matki, który wraz ze swoimi rodzicami, moimi dziadkami, musiała opuścić jako mała dziewczynka. Ale nie o mojej historii chciałam dziś napisać. W wielkim mieście, przypuszczam, że w każdym, lokalna władza (poza prezydentami), radni są bardzo mocno anonimowi. Anonimowe są również decyzje dotyczące spraw społecznych czy infrastrukturalnych. Decyzje z poziomu miasta przenikają się z tymi z poziomu dzielnic, a wszystko „ginie” w natłoku gigantycznych inwestycji realizowanych przez niepublicznych inwestorów. Większość wyborców idąc do urn wyborczych bardziej stawia na ugrupowanie polityczne kandydata niż na jego walory osobiste: wykształcenie, wiedzę, zaangażowanie, charyzmę. Co za tym idzie – żyje się anonimowo, bez społecznego zaangażowania, bez wykorzystania dobrodziejstw demokracji.
    Zupełnie inaczej, na szczęście, funkcjonują mniejsze, lokalne społeczności. Przekonałam się o tym sama, kiedy 10 lat temu przeniosłam moje życie z dala od wielkomiejskiego huku. Zamieszkawszy na wsi zaczęłam w naturalny sposób interesować się sprawami mojej okolicy. Zaczęłam od wizyty u wójta gminy, aby mu się przedstawić, że oto ma w mojej osobie nowego obywatela (chciałam też poznać jego fizjonomię, aby i on dla mnie nie był anonimowy), podobnego zapoznania dokonałam z proboszczem, no i z komendantem policji (na wszelki wypadek!). Do urny wyborczej poszłam (i nadal chodzę) znając osobiście wszystkich kandydatów. I myślę, że tak właśnie powinno być w normalnych rozwiniętych, demokratycznych społeczeństwach.
    I … Państwo macie to u siebie. Warto byłoby to docenić. Znacie swoją Radę Miejską, która w Waszym imieniu sprawuje władzę. Wybieracie sołtysów, co do których macie prawo uważać, że godnie będą podejmować działania na Waszą rzecz. Znacie poczynania Waszej władzy wykonawczej, możecie ją (macie wręcz obowiązek) kontrolować, czy podejmowane w Waszym imieniu inicjatywy są zgodne ze społecznym interesem całej Waszej Miniojczyzny. A wyjątkowo zgadzam się z maksymą Stalina (niestety), że „najwyższym stopniem zaufania jest kontrola”. Artykuł „Budżet, a polityka” oraz dyskusja po jego ukazaniu się świadczy o tym, że ważne i bliskie są Wam sprawy w nim poruszone, że jesteście społecznością, która nie chce jedynie konsumpcyjnego traktowania życia, że przyszłość jest bardzo mocno związana z teraźniejszością. Czytając cały numer lipcowy „U Nas” znajduję w nim fantastyczne inicjatywy świadczące o bogactwie intelektualnym grup „zapaleńców”, którzy chcą wydobyć to, co może zjednoczyć (cykl spotkań rodzinnych „Postaw na Rodzinę”), pokazać indywidualności (Zespół RYTM na festiwalu w Leśnej, dziewczęta – malarki) czy oswoić przeszłość z młodością (Historia filmem pisana). To tylko zasób z jednego numeru pisma. Co miesiąc jest coś nowego. Warto całą posiadaną energię ukierunkować na sprawy pożyteczne i piękne, których u Was dostatek, a nie na bufonadę, czy ktoś kogoś obraził, dotknął, przeoczył (nie daj Boże!), mógł się wtrącić, czy nic mu do tego, przepraszać za cały świat (i może kosmitów ).
    Drodzy Państwo – „Prawdziwa cnota krytyk się nie boi” – autora tegoż cytatu, Ignacego Krasickiego, już chętniej od poprzedniej cytowanej osoby przytaczam. A fragment pochodzi z „Monachomachii”, do którego to utworu odsyłam Wszystkich tak rączo stawiających się w obronie cnót Niektórych, bo utwór ten napisany w XVIII w., a wypisz, wymaluj do aktualnej sytuacji podobny.
    Pani Ewo, Panie Cezary, gratuluję Wam, że poruszyliście społeczeństwo jak najlepsi marketingowcy. To istny kij w mrowisko. Jeśli dzięki Wam obywatele gminy Czerwieńsk poczują się bardziej świadomymi wszelkich spraw społecznych, nie tylko problemów lokalnego budżetu, to chwała Wam za to. Serdecznie pozdrawiam.
    Małgorzata Gdak-Gołębiowska – dziś jako świadomy obywatel, a nie jako ekonomista

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.