Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Hucuły – moja miłość….

Hucuły

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Poszukując form turystycznego zagospodarowania Zaodrza jako ekonomicznej możliwości naszego mikroregionu, chciałbym zwrócić uwagę na rozwijającą się w wielu miejscach w Polsce turystykę konną. Jak wiemy, czego należy bardzo żałować, forma ta jest niestety zupełnie nieznana na terenie naszej Gminy. Tymczasem cztery miejscowości: Będów, Bródki, Nietkowice i Sycowice mają doskonałe warunki do jej uprawiania. Walory krajobrazu tych okolic: rozległe tereny leśne, dzikie uroczyska, liczne cieki wodne, jeziora i rzeki, zachęcają wprost do turystyki. A możliwość oglądania ich z perspektywy końskiego grzbietu byłaby niewątpliwym dodatkowym atutem. Kwestia doboru koni to rzecz gustu i upodobań, ale pragnąłbym zwrócić uwagę na mało znaną rasę koni, która jak żadna inna nadaje się do tych celów. Jakie to konie? To hucuły, które wielu miłośników koni po prostu kocha, a Wy? Jeśli jeszcze ich nie znacie, to zachęcam do przeczytania poniższego tekstu… Hucuły to niewielkie koniki górskie będące jedną z najstarszych polskich ras wywodzącą się z terenów Bukowiny oraz Karpat Wschodnich. Najprawdopodobniej są potomkami różnych typów koni: tatarskich, orientalnych, arabskich, tureckich, koni Przewalskiego, a także koni z krwią norycką. Rasa ta kształtowała się głównie pod wpływem ostrego klimatu górskiego, przy ubogiej paszy i w bardzo prymitywnych warunkach bytowania. Nazwę swą wywodzą od górali huculskich, ludności o specyficznej kulturze, która wytworzyła się z dala od szlaków handlowych, dróg i dużych aglomeracji miejskich. U Hucułów, co wiązało się z ich sposobem funkcjonowania, konie odgrywały bardzo ważną rolę w życiu codziennym i egzystencji. Trudnili się głównie hodowlą bydła, pasterstwem, myślistwem, wymianą towarów i pracami leśnymi. Pierwsza wzmianka pisemna o koniach huculskich pochodzi z roku 1603 i zamieszczona została w dziele „Hippica” gdzie autor, marszałek wielki litewski Krzysztof M. Drohostajski opisuje doskonałe konie górskie, wspaniale sprawdzające się w najtrudniejszych nawet warunkach. Hodowla na Huculszczyźnie prowadzona była zawsze w sposób bardzo prymitywny. Konie przez większą część roku przebywały na połoninach i tylko w czasie silnych mrozów i dużych opadów śniegu, chroniły się do górskich szałasów, lub brano je do stajenek przy zagrodach. W lecie żywiły się trawą, w zimie wypuszczano je do stogów siana poustawianych na połoninach, przy których pozostawały w dzień i w nocy. Jedynie wyjątkowo, w okresach ciężkiej pracy dokarmiane były owsem lub kukurydzą. Bytowanie w surowych warunkach górskich – stale pod gołym niebem, poruszanie się w terenach górzystych, oraz dalekie marsze pod ciężkimi jukami, hartowały te konie przez całe pokolenia kształtując w nich specyficzne dla rasy cechy jak doskonałe zdrowie, odporność na choroby, niewybredność w paszy i wielką żywotność. Po II Wojnie Światowej pogłowie koni huculskich w Polsce wynosiło zaledwie kilka ogierów i 6 klaczy. Zostało ono powiększone o 12 klaczy i 1 ogiera z hodowli węgierskiej, otrzymanych w ramach rewindykacji wojennych. Było to jednak zbyt mało, by rozpocząć sensowne prace hodowlane. Co więcej, Polska, w konsekwencji zmian terytorialnych dokonanych w momencie zakończenia II Wojny Światowej, utraciła całą Huculszczyznę, a co za tym idzie również możliwość naturalnego odbudowania pogłowia. Jednak dzięki ogromnej konsekwencji i determinacji miłośników tej rasy, pogłowie hucułów w Polsce zostało z powodzeniem odtworzone. Występują najczęściej w maści gniadej, myszatej lub srokatej (łaciatej), rzadziej w karej lub bułanej. Pożądane jest występowanie ciemnej pręgi grzbietowej i zebroidalne pręgowanie kończyn. Warto wiedzieć, że oprócz Polski, bardzo dobre hodowle hucułów prowadzone są w Czechach, na Słowacji i w Rumunii. Jako ciekawostkę podam, że zarówno Czesi jak Słowacy czy Rumuni, nie uznają umaszczenia srokatego twierdząc, że w przeszłości srokaczy nie było… . Konsekwencją takiego stanowiska jest to, że preferują umaszczenie gniade i myszate, a srokacze w ich hodowlach nie mogą być reproduktorami…. . Polskie przepisy z kolei takie umaszczenie dopuszczają, eliminując całkowicie maść kasztanowatą… . Cokolwiek by o tym nie powiedzieć, wszystkie hucuły charakteryzują się bujnymi, przepięknymi grzywami i ogonami oraz lekką, zgrabną sylwetką. Ich ”dzika” uroda, cechy charakteru oraz pokrój zbliżony do koni użytkowanych w przeszłości przez ludy koczownicze, zwróciła uwagę również twórców filmowych. Oryginalnej urody konie huculskie brały udział w wielu ekranizacjach filmowych, chociażby takich powieści jak autorstwa nagrodzonego Noblem za twórczość epicką Henryka Sienkiewicza: „Quo Vadis” (huculskie konie ciągnęły rydwan z piękną Ligią), „Ogniem i Mieczem” czy J.I. Kraszewskiego „Stara Baśń”. Były również cichymi bohaterami filmowych produkcji o tematyce bardziej współczesnej, do których można zaliczyć filmy: „Bitwa Warszawska 1920”, „Szatan z VII klasy”, a także seriali „Janosik” czy „Na dobre i na złe” . Wśród wielu ras koni występujących w filmowych scenach, to właśnie hucuły nie lękały się niecodziennych dla nich sytuacji, chociażby takich jak obecność łopoczących chorągwi i sztandarów, lasów dzid czy płonących nocą wiosek…. . „Aktorskie” huculskie konie sprawdziły się w realizacji scenariuszy wymagających od nich ponadprzeciętnej sprawności i nagrania bardzo trudnych scen z galopem w wodzie, schodzeniem w dół stromymi górskimi zboczami oraz ciągnięcia wozów i armat w potokach deszczu i błocie. Ekipy filmowe, aktorzy i reżyserzy, z ogromną uwagą je obserwowali i z dnia na dzień, z coraz większym podziwem, szacunkiem i uznaniem odnosili się do tych dzielnych koników…. . Trudno się temu dziwić, bo hucuły charakteryzują się dużą inteligencją oraz wytrwałością w pracy i nigdy nie tracą kontaktu z człowiekiem, co niewątpliwie przyczyniło się do ukształtowania ich charakteru. Z reguły są łagodne i pojętne, a dobrze traktowane, szybko potrafią to docenić i tym samym odpłacić (za swoim właścicielem potrafią chodzić jak pies), w przeciwnym wypadku mogą stać się nerwowe, a nawet złośliwe… Autor książek o hodowli koni J. Zwoliński pisze o wybitnej użytkowości hucuła jako konia wierzchowego i jucznego: „objuczone jukami o wadze 100- 150 kg spokojnie przechodzą nad przepaściami i przez rwące potoki.... . Mają wrodzoną zdolność do przeskakiwania naturalnych przeszkód, w czasie zadymki śnieżnej kładą się w śniegu zadem do kierunku wiatru i spokojnie oczekują na ustanie kurniawy, a stabilność drewnianej kładki na potoku próbują, uderzając w nią kopytem… Wykazują dużą odwagę i samodzielność, a wysoki stopień inteligencji pozwala im na pokonanie każdej przeszkody ( przeskoczenie, obejście, przeczołganie się… )”. Hucuł jest silny, wielkiego serca i charakteru, odporny na choroby i ciężkie warunki atmosferyczne, mało wymagający co do paszy jak i warunków bytowania, spokojny i przyjazny, można by rzec „kochający ludzi”… . Zawsze chętny do współpracy z jeźdźcem, stał się wspaniałym, przyjacielskim koniem i obecnie z powodzeniem pretenduje do polskiej rasy „konia rodzinnego” (podobnie jak haflingery w krajach alpejskich). Jest wprost niezastąpiony dla dzieci, młodzieży i dorosłych, pod wierzch, do zaprzęgu i pod rząd juczny; do rekreacji, sportu, do hipoterapii i psychoterapii… Bardzo przyjazny, o spokojnym i łagodnym charakterze, ale równocześnie o żywym temperamencie, co skutkuje tym, że jest niezawodny zarówno w czasie krótkich wycieczek, jak i długotrwałych rajdów w terenie o różnorodnym ukształtowaniu. Doskonale sprawdza się w różnych typach zaprzęgów i jest wręcz idealny dla rozwijającej się w Polsce turystyki konnej. Wystarczy nawet krótki kontakt z tą rasą, aby była to miłość od pierwszego wejrzenia. Dlatego też, pierwsze „myszate” hucuły są już w Sycowicach….

„Czerwony pas, za pasem broń I topór, co błyska z dala, Wesoła myśl, swobodna dłoń, To strój, to życie górala!

Tam szum Prutu, Czeremoszu, Hucułom przygrywa, A wesoła kołomyjka Do tańca porywa. Dla Hucuła nie ma życia, Jak na połoninie. Gdy go losy w doły rzucą, Wnet z tęsknoty ginie.

Połonin step na szczytach gór, Tam trawa w pas się podnosi, Tam ciasnych miedz nie ciągnie sznur, Tam żaden pan ich nie kosi.

Dla waszych trzód tam paszy dość, Tam niech się mnożą bogato! Tam runom ich pozwólcie róść, Tam idźcie na całe lato.

A gdy już mróz posrebrzy las, Ładujcie ostrożnie konie, Wy z plonem swym witajcie nas, My z czarką podamy dłonie.”

Cezary Woch

Pani dr Małgorzacie Gdak – Gołębiowskiej, za życzliwe uwagi serdecznie dziękuję. Wykorzystane informacje: Stadnina Koni Huculskich Gładyszów -Regietów

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

12 komentarzy do artykułu “Hucuły – moja miłość….”

  1. Ewa

    O nie- ale niespodzianka!!! Jakie ładne, a jak brykają, i kolorem podobne są do żubrów. Widzę, że ” Sycowicki Zwierzyniec ” się powiększa. Gratuluję pomysłu i pasji. Pozdrawiam Ewa W. 🙂

  2. Wojtek

    do tej pory tylko tyle wiedziałem o Hucułach 😀

    http://www.youtube.com/watch?v=SEEhbRxL54k

  3. zygmuś

    Cezary Ty to umiesz zaskoczyć.Na koniach się nie znam ale są bardzo ładne.A ten wiersz jeśli jest Twój to chylę czoła.Następne zwierzęta to chyba będą łosie co?????

  4. Krzysiek

    No rozszerza się gama atrakcji na Zaodrzu. Brawo p. Cezary!!! Takie koniki to nie lada gratka dla turystów. Możliwość przejażdżki na grzbiecie Hucuła po pięknych zakątkach Sycowic i okolicach będzie z pewnością niezapomnianym przeżyciem. Turystyka konna wydaje się idealna dla Zaodrza. Zdecydowanie popieram takie działania, gratuluję pomysłu i – co najważniejsze – wdrożenia go w życie!!!

  5. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    Panie Cezary,
    Ponieważ nie omieszkał Pan (za moją zgodą, rzecz jasna, ale i ku zaspokojeniu mojego własnego poczucia próżności) wspomnieć o skromnym wkładzie w Pański artykuł o koniach hucułach polegający na wykorzystaniu moich uwag, pozwalam sobie na osobiste zabranie głosu w kwestii tych pięknych i mądrych zwierząt oraz możliwości ich wykorzystania.
    Otóż, kierując poniższe słowa nie tylko do Pana, ale do Wszystkich zainteresowanych i odwiedzających tę stronę, chcę powiedzieć, że dokonał Pan wielkiego wysiłku gromadząc zamieszczone w artykule informacje. I co najważniejsze – wszystkie są absolutnie zgodne z prawdą. Kto raz poznał huculskie konie – nie może pozostać wobec nich obojętny. Nie dziwię się, zatem, Pańskiemu zafascynowaniu.
    Na pierwszy rzut oka konie te wydają się takie „zwyczajne”. Nie mają szlachetnego, wyniosłego piękna arabów czy anglików, ale i nie są chimeryczne i kapryśne jak większość osobników błękitnokrwistych (nie tylko koni !). To wszystko tylko na pierwszy rzut oka. Kiedy poobserwujemy je dłużej – dostrzeżemy cechy urody i charakteru bardziej nam bliskie. No cóż, każdy z nas czułby dreszczyk emocji z poznania celebryta czy celebrytki, ale, czy chcielibyśmy ich mieć na stałe przy sobie? Czyż nie wolelibyśmy żyć w symbiozie z przyjacielem, może nie urodziwym, ale oddanym, wiernym, pełnym empatii, na którego zawsze możemy liczyć? A wtedy cechy charakteru wydobędą prawdziwe piękno. Taki jest hucuł – pięknieje przy bliższym poznaniu. Kiedy spojrzymy mu w ślepia – dostrzeżemy łagodność, życiową mądrość, życzliwość dla człowieka, wierność. I już jesteśmy na najlepszej drodze do zakochania… W konsekwencji stanie się w naszych oczach koniem najpiękniejszym na świecie. Odpłaci nam swoją miłością. Ich stosunkowo niewysoki wzrost także sprzyja obcowaniu z nim oraz jego użytkowości do różnych celów – turystycznej i rehabilitacyjnej hippiki, zaprzęgu.
    Poznałam hucuły wiele lat temu. Zafascynowała mnie ich historia, pochodzenie, służenie ciężką pracą endemicznemu prostemu ludowi, trudne warunki bytowania, dzięki czemu jest to koń bardzo odporny i ze stoickim spokojem przyjmujący nałożone na niego obowiązki. W poszukiwaniu możliwości nacieszenia się kontaktem z czysto rasowymi przedstawicielami tego gatunku trafiłam do stadniny hucułów w Gładyszowie na polskim Podkarpaciu, za Gorlicami, tuż przed granicą ze Słowacją i już po pierwszej wizycie utwierdziłam się w przekonaniu, że jest to rasa najwspanialsza na świecie, zaspokajająca moje potrzeby kontaktu ze zwierzętami – obce konie jadły mi z ręki, kładły łby na moim ramieniu – jak ich nie kochać za taką ufność. Moją drobną satysfakcją jest także fakt, że i Pana hucuły Pardon i Grozin były przeze mnie karmione z ręki i czochrane za grzywy jeszcze zanim Pan miał możliwość to uczynić.
    Nie mniej ciekawy jest człowiek Hucuł, żyjący w trudnych, górskich warunkach, który w naturalnym mieszaniu ras dopracował się swoistej odmiany konia uznanej za oficjalną rasę. Chętnych do poznania Hucułów, zachęcam do zajrzenia na stronę internetową http://czuwajblog.com/2012/09/06/pawla-piosenki-2-tam-szum-prutu-czeremoszu-huculom-przygrywa/ polskiego harcerstwa działającego poza granicami kraju, na której jest w bardzo krótkiej formie opisana historia Huculszczyzny oraz przedstawiona geneza i autorzy piosenki o Hucułach tak chętnie kiedyś śpiewanej właśnie przez harcerzy, a zamieszczonej przez Pana Cezarego w swoim artykule. Sama piosenka doczekała się wielu ciekawych wykonań, z bodaj najlepszym przez grupę Brathanki

    Wracając do naszego konia huculskiego z całą odpowiedzialnością mogę potwierdzić, że jest on wspaniałym towarzyszem (a nie środkiem lokomocji) wędrówek w terenie – będzie ostrożnie wybierał drogę, spokojny, godzinami może iść w tempie, jakie mu narzucimy. Nie spłoszy się byle przyczyną, a kiedy zdarzy się jeźdźcowi z niego spaść (znam z autopsji – jechałam na oklep) – nie nadepnie, nie kopnie, nie ugryzie, będzie stał obok nie mniej niż my zdziwiony i co najwyżej chrapami sprawdzi, czy żyjemy. Możemy chodzić na piesze wędrówki, ale czy nie więcej zwiedzimy i z lepszej (wyższej) perspektywy nie zobaczymy uroków przyrody pięknych zakątków naszego kraju. Dlatego warto rozpropagowywać konną turystykę, właśnie z wykorzystaniem tej rasy koni. A jeśli nie siodło – to bryczki, sanie, wozy – świetny pomysł, Panie Cezary. Oferta turystyczna mikroregionu wzbogacona „złotymi” pomysłami, to cegiełka w ekonomiczny rozwój mikroojczyzny. Myśl podjęta przez innych może stać się przyczynkiem do specjalizacji turystycznej okolic i rodzić kolejne koncepcje, a w konsekwencji doprowadzić do sposobu na życie i zamożności mieszkańców.
    Trzymam kciuki za konsekwentne dalsze działania.

    P.S. Panu Wojtkowi gratuluję „wyłowienia” informacji o Hucułach z filmu C.K. DEZERTERZY.

  6. mic

    Moją miłością nie tylko są b. przyjazne koniki huculskie , ale i tereny skąd się wywodzą moi Rodzice.
    Rejon Beskidu Niskiego jest rajem dla hodowli tego konika.
    Duża stadnina tej rasy mieści się w Regietowie – przepieknie położonej miejscowości w dolince potoku Regietovka.
    Dodam tylko , iż z tą ZIEMIĄ i konikami bardzo są związani moi kuzyni mieszkający w tej miejscowości.
    Efekty tej miłości są namacalne : I lokaty w zawodach
    hipicznych – Łukasza (syn kuzyna).
    Więcej się dowiesz o kochanych konikach na str. http://www.huculy.com.pl/pl/64574/0/2012_Majowka_w_Regietowie.html
    Cieszę się, że HUCUŁKI zawędrowały aż do Sycowic.
    ICH widok będzie rozweselał moją duszę.

  7. Ewa

    Pani Małgorzato – jednym tchem przeczytałam Pani komentarz o hucułach i chociaż nie widziałam ich ” na żywo” to już je lubię…
    Pozdrawiam sprawcę tego tematu i Mieszkańców Sycowic.E.W.

  8. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    Pani Ewo,
    ogromnym komplementem dla autora tekstu jest dowiedzieć się, że ktoś przeczytał nasze słowa jednym tchem. Dziękuję. Tym bardziej, że mam tak mocny emocjonalny stosunek do koni huculskich – widzę, na dodatek, że „zarażam”, z czego, oczywiście, bardzo się cieszę.
    Są to zwierzęta, z którymi można się zaprzyjaźnić, a które napewno powinno się poznać, tym bardziej, że są one w pewnym sensie „naszym rodzimym produktem” i na dodatek macie je Państwo już tak blisko, o co postarał się Pan Cezary.
    Serdecznie Panią pozdrawiam jak i pozostałych Odwiedzających tę stronę.
    Małgorzata

  9. jerzy

    Bardzo sympatyczne, ciekawskie sam się przekonałem będąc u Pana Cezarego pokazał mi te wspaniałe zwierzęta zauroczyły mnie swoim zachowaniem. jeśli ktoś niewierzy to zapraszam do Sycowic żeby zobaczyć i przekonać się jakie to mądre wspaniałe zwierzęta pozdrawiam i życze dalszych sukcesów w chodowli.

  10. mic

    Jak się mają koniki….. zaaklimatyzowały się ?
    Niech no tylko przygrzeje , to je odwiedzę z kostką cukru 🙂

  11. Cezary

    Zapraszam 🙂 . Koniki bardzo spokojne, szukające kontaktu z człowiekiem, na razie nawiązujemy wzajemne dobre relacje… . Uwielbiają „na śniadanie” gnieciony owies, mają pod dostatkiem dobrego siana i żytniej słomy. Póki co, pogoda ani na sanki, ani na bryczkę. Poza tym trzeba przygotować trasę wyjazdową przez kompleks świerków i nad tym pracujemy na tyle, na ile pozwala pogoda. Od miejsca stacjonowania droga będzie wiodła piękną aleją świerkową / w lecie bryczka, a w zimie sanki/, później przez świerkowy leśny kompleks, następnie polami. Już sobie wyobrażam koniki ciągnące sanki wśród przepięknych świerków pokrytych śniegową okiścią. Najpierw dla rozgrzewki stęp, a później kłus przy dźwięku janczarów…., następnie galop i czujesz wtedy wiatr w uszach i to, że jesteś WOLNY! 🙂 . Tą trasę muszę dobrze przygotować, aby nie było ściętych pieńków czy wykrotów. Poza tym po to, aby w zimie łatwo było przywałować śnieg i zorganizować kulig. Przygotowanie trasy pod kulig jest ważne, bo wtedy sanki łatwo się ślizgają i konie za bardzo się nie napracują. To tyle jeśli chodzi o trasę „przy domu”, a dalej gdzie nogi poniosą…. 🙂

  12. gosia

    Od niedawna jestem posiadaczka klaczy huculskiej. Jest wspaniała, mądra, spokojna i opanowana. Kiedy tylko poczuje wolność podczas wyjazdów w teren zamienia się z misia w rumaka, Gna przed siebie ile sił!!
    Dziś podczas przejażdżki wyniosła nie z zalanego terenu, była zanurzona po brzuch. Zebrała siły i wyskoczyła z wodnej pułapki.
    Nie boi się, jeżeli na swojej drodze zobazcy coś czego mogłaby się wystrszyć pozwalam jej dojść, powąchać i obejrzeć. Potem głaskam ją po szyi i mówię jej, że obronię przed tym „strachem”
    Taki koń w terenie to marzenie….. I jest właśnie mój:)

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.