Bitwa o Kołobrzeg

Bitwa o Kołobrzeg

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza - część 11 6 marca 1945 roku wieczorem, dotarliśmy do Kołobrzegu. Rozlokowaliśmy się w opuszczonych przez niemieckich mieszkańców domach na przedmieściu. Dowódca przed snem zapowiedział nam: - Proszę na zapas dobrze się wyspać, wyczyścić i sprawdzić broń. Dostaniecie też dodatkowo naładowane magazynki do pistoletów, a także granaty, otrzymacie też suchy prowiant na kilka dni. Przez tych kilka, a może nawet i kilkanaście dni, każdy będzie dbał i troszczył się sam o siebie, jeżeli chodzi o zaopatrzenie w żywność. Nie przewidujemy, że walki tu będą trwać długo, może pięć, może dziesięć dni. Dość już mamy marszów, dotarliśmy do celu którym jest Kołobrzeg. Mamy nadzieję, że zdobędziemy to miasto, albo może też tak się zdarzyć, że honorowo zginiemy w walce o niego. A więc, jutro do boju! Czytaj więcej...

Niedobitki

Bitwa pod Rederittz

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza - część 10 19 lutego 1945 roku nasi zwiadowcy wykryli, że w pobliskich lasach kryją się grupy niemieckich niedobitków które zdołały ujść z życiem z zagrożonej twierdzy. Do ich zlikwidowania wytypowano naszą kompanię. Zaraz po śniadaniu na zbiórce, nasz porucznik Święcicki równy chłop, swoich podopiecznych zapoznał z ustalonym planem naszej akcji. Gdy już byliśmy głębiej w lesie, nakazał nam utworzenie tyraliery. Szliśmy blisko jeden drugiego, by się nie pogubić i mieć łączność między sobą w gęstwinie. Żaden Niemiec nie miał prawa przedostania się przez naszą blokadę. Daleko nie uszliśmy kiedy zauważyliśmy na świeżym śniegu dużo żołnierskich śladów. To nas zmusiło do większej czujności, bo przewidywaliśmy, że możemy spotkać się z dużą grupą uzbrojonych Niemców. Czytaj więcej...

BITWA O WAŁ POMORSKI

Bitwa o Wał Pomorski

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza - część 9 Na następne dni zaopatrzenie było zapewnione. Opuszczając farmę zabraliśmy kilka worków z obrokiem dla koni, a znaleziona beczka z paliwem też nam się przydała. Załadowaliśmy też na furmanki pozostałe mięso oraz dwie konwie mleka i najważniejsze, 3 konwie zdobycznego spirytusu które były pod kontrolą porucznika. W mroźne dni na postojach, dawał do kolacji każdemu z nas po pół szklanki czystego spirytusu. Z noclegami już na tych terenach nie było problemów. Było mnóstwo opuszczonych domów, z których zawsze korzystaliśmy. Od dłuższego czasu noclegi w lesie nam nie groziły. Każdy wiedział, że bezustanne marsze z pewnością wkrótce się skończą i trzeba będzie zmierzyć się w walce z wrogiem. Czytaj więcej...

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.