Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Dożynki Gminne – Laski 2012

Dożynki Gminne

źródło zdjęcia: Krzysztof Smorąg

Dożynki, Święto Plonów - to ludowe święto połączone z obrzędami dziękczynnymi za ukończenie żniw i prac polowych. Ceremoniom dożynkowym przewodniczą Starosta i Starościna dożynkowi - w tym roku byli to mieszkańcy Lasek: Mariusz Jadczak z żoną - Ewą Jadczak-Sokół. Po Mszy Świętej w intencji rolników ruszył korowód dożynkowy spod przedszkola w Laskach do parku. Koła Gospodyń Wiejskich, sołectwa stanęły na wysokości zadania i przygotowane przez nie wieńce dożynkowe dumnie były prezentowane przez delegacje poszczególnych wiosek. Wieńce wykonane były z kłosów zbóż, owoców, warzyw, polnych kwiatów. Jak każe tradycja, Starosta i Starościna wręczyli bochen chleba upieczonego z mąki pochodzącej z ostatnich zbiorów Gospodarzowi dożynek - Burmistrzowi Czerwieńska p. Piotrowi Iwanusowi. Uroczystości dożynkowe są też powiązane z zabawą z okazji zakończenia zbiorów. Wspólnie z delegacją miejscowości partnerskich z Niemiec rozegrano XIII Turniej Gmin Partnerskich. Przeboje Beatlesów brawurowo przypomniał zespół The Postman. Możliwość zaprezentowania się na scenie miały również zespoły śpiewacze z Nietkowa - Malinki, Nietkowianki i Rezonans przedstawiły swoje programy artystyczne. Swój czas na scenie miały również sekcje Domu Kultury w Nietkowie. Występy były ciekawe i dobrze przygotowane. A wieczorem, na zakończenie dnia pełnego atrakcji, odbyła się wspólna zabawa plenerowa do późnych godzin nocnych. Oj, działo się w Laskach, działo. Było z tradycją i z przytupem:) Więcej zdjęć ze Święta Plonów w zakładce Koła Gospodyń Wiejskich oraz Galerii zdjęć WDK w Nietkowie.

Krzysztof Smorąg

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

7 komentarzy do artykułu “Dożynki Gminne – Laski 2012”

  1. Cezary

    Byłem, widziałem, uczestniczyłem i serdecznie gratuluję organizatorom Dożynek świetnego przygotowania uroczystości. Wszędzie widać było gospodarską rękę, współpracę i współdziałanie WIELU LUDZI. To wielki zaszczyt i przyjemność pracowania z takim zespołem… . Ogromna to zasługa Pani Sołtys Beaty Domagały i Pani Radnej Marzeny Garbaciak, które osobiście pracując przy przygotowaniach, potrafiły zmobilizować znakomitą większość mieszkańców. Wielkie uznanie dla WSZYSTKICH mieszkańców Lasek za gremialne włączenie się w tok przygotowań. Słowa uznania i podziwu również dla Dyrektor MGOK Pani Jolanty Matuszkiewicz za tytaniczną pracę którą wykonuje z maleńkim zespołem pracowników. Jak na tym tle wyglądają Sycowice? Nie ulega dla mnie najmniejszych wątpliwości, że BEZNADZIEJNIE! Dlaczego? Odpowiedź jest trywialna: zero współpracy, zero zaangażowania, tumiwisizm, donosy, a co najgorsze eskalacja i knucie przez grupę „organizatorek” kolejnych intryg i daleko posunięta destrukcja we wszystkich dziedzinach społecznego życia! Przykłady? Proszę bardzo: ani jednego zespołu z jakiegokolwiek kręgu zainteresowania, całkowity brak troski o dobro wspólne, całkowity brak działalności jakiejkolwiek organizacji młodzieżowej, całkowity brak działalności i celowa destrukcja koła gospodyń wiejskich, itp., itd . Jeśli brakuje argumentów jątrzących środowisko, to się je preparuje epatując i żywiąc się fałszywymi donosami do najbliższych, z prokuraturą i sądami włącznie. Czym to skutkuje? Sycowice jako JEDYNE w całej Gminie po prostu NIE ISTNIEJĄ na żadnej imprezie gminnej, nie uczestniczą w konkursach na najpiękniejszą posesję, na najpiękniejszą palmę wielkanocną czy dożynkowy wieniec, nie są w stanie wystawić nawet kilkuosobowej sportowej czy strażackiej reprezentacji do jakichkolwiek zawodów, na gminnych imprezach czy targach nie prezentują żadnych swoich produktów, nie są w stanie wystawić nawet najmniejszej delegacji na oficjalne uroczystości itp. itd. i to są FAKTY!! Ta karygodna nieobecność skutkuje między innymi tym, że mieszkańcy nie mają nawet zielonego pojęcia jak robią to inni…. . Ludzie zobojętnieli i pochowali się w domach nie chcąc narażać się na ataki samozwańczych przewodniczących, czy członkiń – nie członkiń, wirtualnego koła gospodyń wiejskich które zdominowały wieś uzurpując sobie prawo do jej reprezentowania. Owszem, wśród wirtualnych członkiń – nie członkiń koła gospodyń odbywają się narady, ale jak komu zaszkodzić i dokuczyć /włącznie, a może nawet przede wszystkim Sołtysowi/ i co zrobić, aby było gorzej i nie ma w tym cienia przesady!! Wynaturzenie tej sytuacji polega również na tym, że jedna z tych osób nie będąca ponad wszelką wątpliwość członkiem żadnej wiejskiej organizacji, a jedynie podszywająca się pod nią, już ponad rok temu zarekwirowała 5 zestawów bawarskich i ani myśli je oddać posiadając przy tym przyzwolenie przewodniczącej –samozwańca. Nie ma na to żadnej kary ani miary, a jak wieść niesie podobno z ławek tych będących dobrem całej wsi zrobiła grzędy dla swoich kur! Czy w tym stanie rzeczy jest możliwe zorganizowanie takich dożynek jak w Laskach? Cha, cha, cha….!! Chciałoby się po prostu walnąć pięścią w stół i huknąć: LUDZIE W SYCOWICACH! PRZEBUDŹCIE SIĘ WRESZCIE Z TEGO KOSZMARNEGO SNU!!

  2. Ania

    SYCOWICE – wieś bez przyszłości…

  3. sąsiad

    Skąd tyle nieuzasadnionego pesymizmu u Sołtysa Sysowic ? Przecież tak dużo osiągnął w swojej pasji.
    Głowa do góry i Aleluja !
    Pokazowe imprezy burmistrza wogóle nie świadczą o rozwoju wsi i wcale nie integrują mieszkańców .

  4. Krzysiek

    Coś mi się wydaje, że ta krótka relacja jest tylko impulsem do głębszej dyskusji i refleksji w Sycowicach. Słowa uznania za ogromny wysiłek należą się p. Sołtys, mieszkańcom Lasek i p. Dyrektor MGOK z ekipą. To była ciężka praca, ale wszyscy uczestnicy imprezy byli pod wrażeniem przygotowania miejscowości do Dożynek. Nie mam wątpliwości, że takie efekty można osiągnąć tylko poprzez współdziałanie.
    Mocne słowa pod adresem mieszkańców Sycowic dają do myślenia. Czy rzeczywiście demokrację i samorządność zamykamy w obrębie swoich domostw i posesji? A co z działalnością dla dobra ogółu? Dla lepszego wizerunku naszej miejscowości? Atmosfera współpracy i współdziałania jest niezbędna do zdrowych relacji między mieszkańcami. Pan Cezary wyciąga rękę, wskazując jednocześnie kierunki pożądanych zmian. Jego wysiłki trafiają na „opór materii”. Rozumiem, że drażni go wszechobecne krytykanctwo (nie mylić z konstruktywną krytyką) i złośliwości, ale mam nadzieję, że nadchodzi czas działaczy właśnie takich jak on. Jako Sołtys ma też obowiązek powiedzieć ludziom „do słuchu”. Wszyscy musimy poczuć, że samorządność to nie tylko nasze posesje. To także cała nasza miejscowość, Zaodrze, gmina, itd. To od NAS zależy jak się nam będzie żyło w najbliższych latach. Stojąc z boku niczego dobrego się nie zrobi. Więcej aktywności społecznej i wiary w sukces powinno zawitać do Sycowic. Sołtys, choćby najlepszy, za mieszkańców wszystkiego nie zrobi. Trzeba mu pomagać i wspierać w działaniach.
    Nawet boję się pomyśleć, jak wyglądałyby Dożynki, gdyby w Laskach była taka atmosfera jak w Sycowicach… Może czas już zakopać te wojenne topory i zacząć wspólnie tworzyć przyszłość? Tym pytaniem kończę, a mieszkańcy Sycowic niech sami sobie na nie odpowiedzą…

  5. Grzegorz

    Tak było przed wojną w Sycowicach (Leuttersdorff):

    Nie można się pożegnać z Sycowicami, nie wspominając o starym obyczaju: o “kolorowaniu” na Zielone Świątki. Przed każdym domem zamiatano ulicę, a następnie usypywano z białego lub czerwonego piasku różne kształty i ozdabiano je kołami lub falami oraz liśćmi tataraku lub czymś zielonym. Sąsiedzi rywalizowali ze sobą o to, kto najpiękniej ozdobi ulicę. We wsiach sąsiednich także “kolorowano”, ale w Sycowicach robiono to najpiękniej. Był to wyraz bogactwa uczuć i poczucia kultury mieszkańców tej okolicy.

    Więcej o Leuttersdorff

  6. Cezary

    „Świętowaliśmy również przez dwa dni w Zielone Świątki. Przedtem, robiliśmy też staranne porządki w domach i w obejściach. Po prawej stronie drogi do Radnicy, tam gdzie dzisiaj rośnie las, był czerwony piasek. Jeździliśmy tam, nabieraliśmy go cały worek i przywoziliśmy do domu. Następnie spod śluzy braliśmy biały piasek i wysypywaliśmy tymi piaskami dróżki, oraz wypisywaliśmy przed swoimi domami z lewej strony bramy słowo: WESOŁYCH, a z drugiej strony bramy słowo: ŚWIĄT. Dekorowaliśmy też obejścia świeżym, aromatycznie pachnącym tatarakiem i młodymi brzózkami…”.

    Ze wspomnień Pani Anny Meckaniak z Będowa opublikowanych na sycowice.net pod tytułem Nie miałam lekkiego życia…

  7. Ewa

    Artykuł Pana Cezarego prowokacyjny. Trzeba mieć odwagę, aby włożyć ” kij w mrowisko” i jeszcze dobrze nim zamieszać. Intencje Pana Sołtysa odbieram zdecydowanie pozytywnie .
    W miastach działają różne instytucje, które zachęcają ludzi w różnym wieku do wyjścia z domu i nie po to, aby plotkować, czy robić na złość sąsiadom, ale po to, by wspólnie spędzić miło czas, czegoś się dowiedzieć, coś zobaczyć, zrobić coś bezinteresownie, pośmiać się. Natomiast na wsiach taką instytucją jest niewątpliwie Sołtys, Koło Gospodyń, Ochotnicza Straż Pożarna. W Sycowicach z tego co czytam jest tylko Sołtys- więc zdecydowanie za mało nawet gdy jest to ” Człowiek z pasją”. Aktywność jest bardzo ważnym elementem naszego życia ponieważ: nie myślimy wtedy o chorobie, zmartwieniach, samotności itp. I nie chodzi tu o nagrodę za palmę wielkanocną czy wieniec dożynkowy, ale chodzi o nasze dobre zdrowie i samopoczucie.
    Spróbujcie a przekonacie się, że mam rację. Pozdrawiam Pana Cezarego i Mieszkańców Sycowic.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.