Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Aleksiej Karabanow

Aleksiej Karabanow

źródło zdjęcia: Adam

Niedziela 29 styczeń 2012 roku godzina 10, mróz około -8 stopni Celsjusza. Wiatr jeszcze bardziej potęguje zimno. Wizjery i strzelnice w kopułach Pz.w. 717 są malowniczo oszronione. Z pod muzeum w Pniewie wyrusza kawalkada motocykli, aut i ciężarówek, zarówno współczesnych jak i tych epokowych i kieruje się w stronę Wysokiej (niem. Hochwalde). W centrum niewielkiej wioski Wysoka znajduje się mały plac, na którym stoi pomnik upamiętniający Aleksieja Karabanowa, który zginął w tym miejscu 30 stycznia 1945 roku. Z pojazdów wysiadają rekonstruktorzy przebrani w mundury Armii Radzieckiej i Wehrmahtu oraz „cywile”. Po krótkim przemówieniu następuje złożenie kwiatów przez burmistrza Międzyrzecza wraz z delegacją a później pamiątkowe grupowe zdjęcie. Następnie wszyscy wracają z powrotem do Pniewa, gdzie można zwiedzić zrekonstruowany Pancerwerk 717, zobaczyć eksponaty znalezione lub wykopane na terenie MRU, oraz zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie na tle czołgu T-34. Oprócz tego można zjeść coś ciepłego w kantynie, upiec kiełbaskę nad ogniskiem lub przejechać się pojazdem opancerzonym. O godzinie 12 w sali muzeum odbyły się dwa referaty. Pierwszy wygłoszony przez Maksymiliana Frąckowiaka z Uniwersytetu z Poznania na temat „Ekshumacje żołnierzy poległych na terenie i w okolicach MRU”. Poruszony tutaj został temat dobrze znanych mogił w Podłej Górze, Ołoboku czy też Radoszynie. Pan Maksymilian w większości ekshumacji brał udział, a także zbierał informacje i identyfikował odnalezione szczątki. Drugi referat wygłosił Jan Wasilkiewicz (Stowarzyszenie Aureus) na temat „Co w wodzie piszczy, czyli nurkowanie w podziemiach MRU”. Pan Jan brał także osobisty udział w nurkowaniu, więc referat był także bardzo ciekawy. Kim był Aleksiej Karabanow, że powstał na jego cześć Rajd? Aleksiej Karabanow był 26-letnim majorem dowodzącym 3. batalionem czołgów 44. Brygady Pancernej Gwardii. Zasłynął z brawurowej akcji w nocy z 29 na 30 stycznia 1945 roku, gdzie tuż pod nosem Niemców przejechał przez zaporę w Pniewie i wjechał ze swoimi czołgami do wioski Wysokiej. Prawdopodobnie Niemcy siedzący w Pz.w. 717 widzieli i słyszeli przejeżdżające nocą czołgi ale stwierdzili, że są to raczej wycofujące się niemieckie czołgi, gdyż podjechały do zapory w drodze, nie zniszczyli jej tylko wyciągnęły, a następnie przyjechały i z powrotem ją wsadzili. Po przejechaniu zapory w Pniewie czołgi majora Karabanowa udały się do Wysokiej. Właśnie tam w centrum wsi major wyłonił się ze swojej wieżyczki czołgu i został śmiertelnie trafiony kulą niemieckiego snajpera. Załogi czołgów pozbawione swojego dowódcy i wsparcia piechoty na tyłach wroga uciekły do lasu gdzie ukrywały się przez kilka dni aż front zdobył MRU. Wśród historyków i znawców fortyfikacji zdania na temat zdobycia MRU są podzielone. Jedni uważają, że to właśnie Karabanow pierwszy przełamał linie bunkrów pod Międzyrzeczem, inni natomiast uważają, że Karabanow trafił na tyły wroga przez pomyłkę. Faktem jest to, że najcięższe walki o przełamanie linii toczyły się na Lisiej Górze i część historyków uważa, że to właśnie tam nastąpiło właściwe przełamanie. Niemniej jednak, gdyby nie major Karabanow nie byłoby ciekawej imprezy.

Adam

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “Aleksiej Karabanow”

  1. Adam

    Jeżeli mnie pamięć nie myli to pan Sergiusz wspominał kiedyś, że na promocji jego książki spotkał potomka majora Karabanowa. Może pan Sergiusz to potwierdzi?

  2. sergiusz

    Ja tylko parę razy wspominałem jak w roku 1997 odwiedzałem cmentarz z aparatem fotograficznym widziałem starszą kobietę z młodszym mężczyzną, który pod rękę prowadził ją do samochodu z rosyjską rejestracją. Wielce żałuję, że nie podszedłem do ich samochodu. Mógłby być bardzo ciekawy wywiad do swojej książki.
    Kiedy odnalazłem nagrobek Karabanowa w pierwszym rzędzie cmentarza, stwierdziłem świeży pobyt odwiedzających. Kawałeczek ziemi przy nagrobku był wypielony. Pozostawiono tylko kwitnący mlecz polny. Nagrobki na ogromnym cmentarzu są jednakowe. Chowano pod nimi po kilku żołnierzy. Nagrobek Karabanowa wyróżniał się tylko tym, że miał zdjęcie. Niestety, było ono już zdewastowane przez wandali. W niedalekim sąsiedztwie nagrobek był także świeżo odwiedzany. Czerwieniało przy nim kilka róż.
    Panie Adamie, na pierwszych spotkaniach na forum internetowym nie traktowałem poważnie Pańskich zainteresowań o tak poważnych, historycznych tematach w tak młodym wieku. Teraz już jestem pewien, że w przyszłości osiągniesz swój cel i zastąpisz nas staruszków. Dziękuję Adamie za odwiedziny, za zamówioną książkę, za śląskie piwo. Szkoda, że nie pokazałeś mi swojej Narzeczonej. Śpieszyłeś się z Nią na wizje lokalne MRU. Myślę, że już tytuł magistra masz w kieszeni. Nie przywiduję przeszkód, by Pana pierwszy tytuł pseudonimu w internecie stał się w niedalekiej przyszłości rzeczywistością.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.