Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Mieszkańcy Sycowic przed rokiem 1939 i w czasie drugiej wojny światowej

Mieszkańcy wsi w czasie drugiej wojny światowej

źródło zdjęcia: Mistrzu

Moje Sycowice część 9 Z przykrością muszę wyznać, że karty tego rozdziału pozostaną puste w części dotyczącej bezpośredniej relacji byłych mieszkańców wsi. Historię tej ziemi tworzyli ludzie i tylko Ci ludzie powinni dać świadectwo prawdzie. Do dnia dzisiejszego,  chociaż już coraz mniej licznie, żyją byli przedwojenni mieszkańcy Sycowic i ich dzieci. Do dnia dzisiejszego, przynajmniej raz w roku, ich kilkudziesięcioosobowa grupa przyjeżdża tutaj,  udając się na ziemię swoich ojców w pielgrzymkę sentymentalną. To w ich sercach i umysłach trwają Sycowice takie, jakie były w czasie ich lat dziecinnych. Wędrując po dzisiejszej wsi, zapewne wspominają o tym, co było w niegdysiejszych czasach. Jakie były ich marzenia i plany, co robili  rodzice, w którym domu mieszkali. Gdzie chodzili do szkoły, a gdzie na spacery, randki czy potańcówki. Czym zajmowali się  sąsiedzi, jakie były „ich Sycowice”? Tego my, dzisiejsi mieszkańcy, niestety nie wiemy. Nie wiemy też, jak potoczyły się  losy każdego z nich, a chcielibyśmy przecież o tym wiedzieć. Chcielibyśmy, aby oni również wiedzieli, skąd i dlaczego tu przyszliśmy. Zapewne zrozumieliby wtedy, że ich odczucia nie są nam obce i jest to coś, co powinno nas łączyć. Byli, przedwojenni mieszkańcy Sycowic mają o tych, przecież nie tak bardzo odległych czasach, ogromną wiedzę i tylko oni powinni się nią podzielić, aby wiedzę tą o „ich Sycowicach” ocalić od zapomnienia dla nas wszystkich, dla naszego dobrego sąsiedztwa. Idealną ku temu okazją było właśnie sporządzanie niniejszego opracowania. Dwukrotnie zwracałem się do nich z taką propozycją i z niezrozumiałych dla mnie powodów, niestety bezskutecznie. Mam jednak głęboką nadzieję, że przy  ewentualnych następnych wznowieniach tego opracowania, karty im poświęcone będą zapisane...

Cezary Woch

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

11 komentarzy do artykułu “Mieszkańcy Sycowic przed rokiem 1939 i w czasie drugiej wojny światowej”

  1. Mistrzu

    Bardzo smutne oświdczenie. Ten króciutki tekst nie napawa optymizmem ale niesamowitym jest fakt tych corocznych odwiedzin dawnych mieszkańców. Jeśli jest tak srzeczywiście może warto ich „przechwycić” ,Panie Cezary, i namówić do wspomnień. Skoro przyjeżdżają, to nie bez powodu – ciągnie ich tęsknota, melancholia i może chęć podzielenia się przeszłością tak aby nie poszła w zapomnienie. Mamy teraz narzędzie, w postaci tego blogu, dzięki któremu przynajmniej część z nas dowie się niesamowitych i unikalnych skarbów, jakimi są ustne przekazy czasów minionych. Przekazy te, będąc już w internecie, już tutaj pozostaną – dla nas teraz i dla naszych następców.
    Trochę się rozmarzyłem ale jestem też po lekturze rodziny Walczaków.
    Pozdrawiam prosto z Chin.

  2. Cezary Woch

    Mistrzu!
    W poszukiwaniu informacji o przeszłości Sycowic kilka lat temu dotarłem również do uczestników „wycieczki sentymentalnej”. Tłumacz dokładnie przekazał moje intencje: chcę spisać ich wspomnienia bo Sycowice są również ich małą Ojczyzną, chcę aby poznali również historię obecnych mieszkańców. Chcę wykazać, że dramat przesiedlanych zwykłych szarych ludzi Niemców i Polaków był taki sam, chcę to zrobić po to, abyśmy więcej wiedzieli o sobie i aby nikt do nikogo nie czuł urazy. Uczestnicy „wycieczki sentymentalnej” bardzo się ożywili: to dobrze, że Pan posiada taki zamysł,ale dlaczego tak późno!! Nas jest coraz mniej! Prosimy, niech Pan pisze jak najszybciej… . Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, tymczasem zadziałali źli ludzie, którzy odwiedli Niemców od takiej współpracy i niestety straciłem z nimi jakikolwiek kontakt. Nie chcę używać wielkich słów, ale to przecież niepowetowana strata, ogromna szkoda dla nas wszystkich. Co komu z tego , że wszystko popsuł? Straciliśmy wszyscy!! Czyż nie byłoby pięknie gdybyśmy dzisiaj mogli poczytać wspomnienia Niemców i Polaków, mieszkańców na przykład tego samego domu? Nie mam ani jednej niemieckiej relacji o przedwojennych Sycowicach a mogłem przecież mieć, zresztą nie ja, MY wszyscy!! Kończę, bo rozważania nad głupotą ludzką nie są moją specjalnością…
    P.S. W imieniu mieszkańców Sycowic, zaprosiłem Niemców, byłych mieszkańców Sycowic na spotkanie w czasie zabawy sobótkowej w dniu 6 czerwca.

  3. admin

    Ciekawy artykuł o Podłej Górze.

  4. Mistrzu

    Panie Cezary,
    Do tej pory nie odpowiedziałem Panu na temat dodatku „niemieckiego” na stronie Sycowic. Przyznam się szczerze, że miałem wątpliwości co do sensowności i celu takiego działu. Zdanie jednak zmieniłem. Szperam i grzebię w dokumentach i wszelkich dostępnych stronach w internecie i muszę stwierdzić, że dużo ludzi porozrzucanych po świecie poszukuje informacji o swoich dawnych miejscowościach – tych, w których się urodzili, w których mieszkali.
    Właśnie tą drogą znalazłem ciekawą informację o hucie szkła w Szklarce.
    Nie będzie trudnością tłumaczenie ewentualnych listów z niemieckiego. Udało mi się namówić pewnego inżyniera (a przy okazji tłumacza niemieckiego), że takie krótkie tekściki mi przetłumaczy. Niestety, na większe tłumaczenia nie ma czasu ale dobre i to.
    Pozdrawiam

  5. Cezary Woch

    Mistrzu!
    Jakoś sobie poradzimy, tym bardziej, że jak już wspomniałem w innym komentarzu, będę miał wsparcie ze strony osoby doskonale znającej język niemiecki /no cóż, rozwijamy się…, tylko Grzegorz chodzi spać coraz później…./. Mam również nadzieję, że zaangażuje się ona /ta osoba/ w fascynujące odkrywanie tajemnic z przeszłości TEJ ZIEMI. Proponuję zamieszczanie pod oddzielą kategorią Leitersdorf wszystkich tłumaczonych na polski niemieckich tekstów, to w zupełności na razie wystarczy. Jeśli ktokolwiek się odezwie to nie pozostawimy tego bez odpowiedzi.

  6. Cezary Woch

    Mistrzu!
    Ale zrobiłeś mi frajdę, w tym domu mieszkam ja… .

  7. Mistrzu

    Panie Cezary,

    cieszę się bardzo… z tej frajdy.
    Nie znam Sycowic tak dobrze jak Szklarkę i dlatego wydawało mi się, że tego domu w Sycowicach już nie ma.. a jednak jest.

    Jestem jeszcze Panu winien komentarz w innym temacie.
    Sprowokował go Pan swoim pytaniem bezpośrednio do mnie.

    Na stonach archiwów niemieckich znalazłem też niesamowite zdjęcia Krosna z dawnych lat. Było to miasto bardzo urokliwe. Niestety niewiele z tego pozostało. Znalazłem nawet rycinę Krosna z 1708 roku ale tematu Krosna chyba nie będziemy raczej u nas rozwijać.
    Pozdrawiam.

  8. admin

    Hmmm… Dlaczego nie?
    http://sycowice.net/index.php/tag/krosno-odrzanskie/

  9. Cezary Woch

    Mistrzu i Admin
    Obaj Panowie macie rację, ale jest pewne ale… . Sycowice zawsze były w strefie wpływów Krosna Odrzańskiego zarówno w piastowskich czasach kasztelanii krośnieńskiej jak i w czasach niemieckiego panowania w okresie księstwa krośnieńskiego, to fakt. Ale Krosno Odrzańskie ma bardzo dobrze opracowaną dokumentację historyczną i praktycznie bardzo by nas ona przytłoczyła. Poza tym obszarem naszego zainteresowania są Sycowice i okolice i na poszukiwaniu historycznych materiałów o nich powinniśmy się skupić. Materiały te są porozrzucane po różnych „teczkach” i nie łatwo do nich dotrzeć, tym większa satysfakcja przy odkrywaniu kolejnych tajemnic. Mistrzu! Jeśli możesz przyślij mi to zdjęcie na priv.

  10. admin

    Sycowice na karcie pocztowej z początku XX w.

  11. Cezary Woch

    To zdjęcie znałem już wcześniej, ale nijak nie mogę „przypasować” go teraźniejszości… , w każdym bądź razie dziękujemy za jego zamieszczenie.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.